Pozostaw ocenę swojej osoby we własnych rękach!

środa, Październik 30, 2013
Pozostaw ocenę swojej osoby we własnych rękach!

Na długo w pamięci pozostaną mi słowa które ze sceny wypowiedział Les Brown “Czyjaś opinia na Twój temat wcale nie oznacza prawdy o Tobie”

Nikt tak często, surowo i wielowątkowo nie jest poddawany ocenie jak kobieta. Niemal na każdym polu, cokolwiek zrobi może się spotkać z krytyką otoczenia. Począwszy od wyglądu na zachowaniach kończąc. Kiedy mężczyzna jest ledwie urodziwszy od diabła mówi się o nim, że jest interesujący, ewentualnie, że może nie jest najprzystojniejszy, ale za to dobry z niego człowiek. Niewielu panów przypomina amantów z reklam najbardziej markowych garniturów, mimo to mało kto pozwala sobie pod ich adresem na komentarze dotyczące rozmiaru ich ramion, klatki piersiowej, tego ile tłuszczu mają w okolicy pasa. Natomiast, kiedy kobieta swoją aparycją odbiega od tej pani widzianej i wyretuszowanej w reklamie bielizny, niemal od razu jest powód aby ją o tym poinformować. Że biodra za szerokie, za wąskie, że brzuch nie wystarczająco płaski, pośladki obwisłe, piersi nie takie (za duże, za małe, za szeroko rozstawione, w złym kształcie lub nawet brodawki za duże, za ciemne, za małe). Palce koślawe, usta zbyt małe, powieki opadnięte, rzęsy za krótkie, włosy za puszyste, za cienkie… Brwi jakieś takie zbyt odstające, kości policzkowe zbyt wyraziste (za co notorycznie „dostaje się” Hannie Lis). „Oczy wyłupiaste i ogólnie wygląda jak wieszak” to można przeczytać o Miss – pięknej, Anecie Kręglickiej. Nos garbaty zarzuca się Justynie Steczkowskiej, której niemal każda część ciała, zachwyca. Ten nos jednak daje wielu osobom powód do tego aby parsknąć śmiechem, gdy ktoś inny powie o niej, że to piękna kobieta. Cokolwiek kobieta zrobi w kwestii wyglądu, zawsze znajdzie się grono ludzi, które poinformuje ją, że nie wygląda wystarczająco dobrze.

Trudno jest każdemu dogodzić i nawet nie warto próbować. Kobiety jednak podejmują tą próbę i wiele z nich wciąż czuje się winne, że nie wyglądają „idealnie”. Cokolwiek to słowo znaczy.

Równie często jak wygląd komentowana i oceniana jest rola kobiety jako żony i pani domu. Czy ciasto na przyjęciu podane to domowej roboty czy kupne? Bo jak kupne, to pewnie z tej kobiety jakieś beztalencie. Czy w domu jest wysprzątane, wyprasowane i czy dzieci mają idealnie ułożone zabawki? Jeśli kobieta nie sprząta sama to zapewne „leniwa kwoka”, która nie radzi sobie z prowadzeniem domu. To nieważne, że pracuje tyle samo godzin dziennie ile jej mąż. Jest złą żoną i tyle. Co będzie gdy jednak zdecyduje się samodzielnie sprzątać i gotować? Wtedy znajdą się Ci, którzy jej powiedzą, że jest „kurą domową”. Niezależnie od tego co wybierze, znajdzie się ten, który powie, że wybrała źle. Mężczyznę mało kto będzie rozliczał z tego, czy kładł kafelki w łazience samodzielnie czy też zrobił to za niego wynajęty fachowiec. Nawet fakt wymiany żarówki w samochodzie w serwisie zamiast w garażu nie będzie powodował tylu komentarzy, co zamówienie przez kobietę pierogów na wynos, zamiast samodzielnego ich klejenia.

Kobieta jako szef lub przedsiębiorca będzie oceniana równie często i surowo. Jeśli będzie stanowcza i ukierunkowana w swoich działaniach na realizacje celu usłyszy, że jest „babo-chłopem” albo „zimną suką”. O mężczyźnie powie się, że jest charyzmatyczny i wymagający. Taki rasowy przedsiębiorca. Gdy kobieta będzie wyrozumiała dla współpracowników uzna się ją za niezdolną do budowania swojego autorytetu, mężczyznę zaś za empatycznego o wyjątkowym poziomie inteligencji emocjonalnej.

Mężczyzna krzątający się po kuchni to zasługujący na podziw przypadek reprezentujący męskość i zaradność jednocześnie. Mało tego! Zapewne, potrawa, którą ugotuje będzie pyszna, bo „mężczyzna gotuje z pasją, a nie dlatego, że musi”. Natomiast kobieta na motocyklu to już jakiś wybryk natury i wchodzenie w obszar zarezerwowany dla mężczyzn.

Kiedy kobieta będzie w ciąży, to niezależnie od tego jaki będzie jej przebieg – będzie niedobrze. Jeśli będzie aktywna zawodowo, ponieważ dobrze się czuje i będzie podążała swoją ścieżką, znajdą się tacy, którzy powiedzą, że jest karierowiczką i nie zna umiaru. Ta, która z braku sił położy się do łóżka i nie wróci do obowiązków zawodowych będzie słyszała, że „miliony przed nią w ciąży były i jakoś przeżyły”, „ciąża to nie choroba, a sąsiadka to do ostatniego dnia pracowała, a w nocy jeszcze wieszała firanki”. Będzie podejrzewana, że wykorzystuje pracodawcę „wiecznie” przynosząc L4.

Jak się zdecyduje na poród ze znieczuleniem, to znajdzie się taki, który skomentuje, że „to jakieś wymysły, bo przecież natura tak stworzyła kobietę, że może rodzić dzieci, więc po co to całe zamieszanie”.

Zawsze podczas takiej dyskusji o tym, do czego kobiety „natura stworzyła” zastanawia mnie, czemu od mężczyzn nie wymaga się, że o poranku pójdą do lasu i upolują niedźwiedzia. W dodatku ręcznie?!

Niezależnie od tego ile czasu po porodzie kobieta spędzi w domu z dzieckiem, będzie to oceniane. Za krótko, za długo. Będzie karierowiczką, niedojrzałą do macierzyństwa lub znów kurą domową. Jak będzie chodziła w dresie i bez makijażu może usłyszeć, że się „zapuściła”. Natomiast jeśli ktoś ją zobaczy w spódniczce i szpilkach z wózkiem w kawiarni z koleżanką może usłyszeć, że w ogóle nie zauważyła faktu iż została matką. Powinna w domu siedzieć i pieluchy prasować, bo to już nie te czasy, kiedy się w szpileczkach chodziło.

Mężczyzna wystarczy że zmieni pieluchę raz w tygodniu i wróciwszy z pracy powie, że jest wykończony, nikt nie będzie rozważał tego czy dojrzał do ojcostwa, ani jakim jest mężem. Przecież chodzi do pracy, nie pije, nie awanturuje się, a i kanapkę sobie sam sobie potrafi zrobić.

Jeśli mężczyzna zadeklaruje, że nie chce w ogóle zakładać rodziny, mieć żony i dzieci, nikt mu nie powie, że nie jest „prawdziwym mężczyzną”. Raczej doceni się jego dojrzałość do takiej deklaracji i fakt, że podejmuje odpowiedzialne decyzje w zgodzie z sobą samym oraz nie mami kobiety pustymi obietnicami tylko od razu stawia sprawę jasno.

Kiedy kobieta powie, że nie chce mieć dzieci i męża, od razu usłyszy, że jej się w głowie pomieszało, że „każda kobieta ma instynkt macierzyński i powinna mieć dzieci i że ma się zastanowić, bo kariera karierą, ale najważniejsza jest rodzina”. No i oczywiście, przy tej okazji dowie się też, że nie jest „prawdziwą kobietą!”.

„Być prawdziwą kobietą” – to kolejne stwierdzenie, obok którego trudno mi przejść obojętnie. „Prawdziwa kobieta lubi chodzić na zakupy”, „Prawdziwa kobieta nigdy nie wie czego chce”, „Prawdziwa kobieta, nigdy nie wychodzi z domu bez makijażu”, „Prawdziwa kobieta nigdy to, zawsze tamto…”. Co to w ogóle za stwierdzenia?

Kobieta to kobieta! Nie ma prawdziwych i nieprawdziwych kobiet.

Po co ja Ci to wszystko piszę?

Z kilku powodów;

  • Ponieważ wiem, że jest to dla kobiet trudne. Ludzie zawsze oceniali, oceniają i będą to robili wciąż. Nie pytani o opinię wypowiedzą ją, ponieważ uważają, że mają do tego prawo i są oczywiście przeświadczeni, że to ich święty obowiązek aby Ci powiedzieć co myślą.

„Poświęć tyle czasu i uwagi na doskonalenie siebie, abyś nie miał czasu na poprawianie innych” – zdaje się, że ta maksyma jest im obca. Zaakceptuj fakt, że tak jest.

  • Decydując się na aktywność biznesową będziesz oceniana częściej niż dotychczas. Klienci, kontrahenci, współpracownicy, konkurencja – oni wszyscy będą Cię oceniać. Nie zawsze sprawiedliwie. Potrzebujesz wewnętrznej siły, aby czuć, że to, co masz do zaoferowania jest dobre.

Jeśli takową miałaś, to pozbądź się nadziei, że zadowolisz wszystkich i będziesz słuchała na swój temat tylko arie pochwalne. Nigdy nie spełnisz oczekiwań wszystkich wokół. I czy w ogóle o to Ci w życiu chodzi?

I na koniec najważniejsze: pozostawiaj osąd własnej osoby we własnych rękach! Ty zgodnie ze swoimi własnymi wartościami analizuj swoje zachowania i wybory życiowe. Pamiętaj, że nikt za Ciebie życie nie przeżyje.

Przez 13 lat pracowałam w branży marketingu sieciowego, która w Polsce nie ma najlepszego PR. Z wielu powodów, na których teraz nie będę się koncentrować. Jedno jest pewne, część z nich jest prawdą, część kompletną bzdurą. Faktem jest, że są osoby, które w ramach tej działalności zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie lub więcej, są też tacy, którzy zarabiają kilka tysięcy lub kilkaset złotych.

Kiedy postanowiłam zająć się tego typu działalnością musiałam mocno oprzeć się na sobie, swoich decyzjach i własnej intuicji. Byłam do tego zmuszona, ponieważ moje otoczenie było przekonane, że to najgłupszy i najbardziej uwłaczający biznes jaki mogłam wybrać. Właściwie to przez kilkanaście lat, nawet wtedy, gdy już miałam swoje wyniki finansowe, które można było zauważyć gołym okiem znajdowały się osoby oceniające moją działalność jako idiotyczną lub niedochodową.

W chwili gdy piszę ten rozdział mija trzeci rok, od momentu zakończenia mojej aktywnej działalności w tym obszarze. Przez ostatnie trzy lata cieszyłam i nadal cieszę się przychodem pasywnym, który regularnie wpływa na moje konto, za to, co zbudowałam przez 13 lat pracy. Gdybym kiedyś uległa namowom otoczenia, bądź oddała osąd swojej osoby w ich ręce, nigdy nie zdecydowałabym się na tą działalność.

Co Ty możesz zrobić w sytuacjach, w których Ty lub Twoje wybory są oceniane?

Możesz ich zaciekle bronić jak niepodległości, tłumaczyć się, argumentować, udowadniać swoją rację, kłócić się, obrażać, robić awantury, wytykać rozmówcy jego błędy życiowe bądź wycofywać się z podjętych decyzji pod wpływem presji otoczenia – te sposoby odradzam.

Wypisz teraz proszę 3 opinie na Twój temat lub Twojego sposobu działania, które często słyszysz i są dla Ciebie ograniczające bądź raniące.

1. …………………………………………………………………………………

2. …………………………………………………………………………………

3. …………………………………………………………………………………

Zastanów się, czy Ty sama zgadzasz się z nimi, czy są tą prawdą, którą TY również dostrzegasz, czy wręcz przeciwnie, myślisz o sobie, swoich wyborach inaczej?

Jeśli po przemyśleniu dojdziesz do wniosku, że oceny bądź opinie otoczenia są zgodne z Twoim postrzeganiem siebie, natomiast Ty nie chcesz tego teraz zmieniać, wystarczy, że odpowiesz:

Też tak myślę o sobie.

I tyle. Nie masz obowiązku tłumaczyć się komukolwiek, ze swoich wyborów. Wyjątkiem jest oczywiście sytuacja, w której z premedytacją ranisz inne osoby.

Wielokrotnie w życiu zdarzyło mi się usłyszeć od kogoś, że „jestem wygodna”. Wiem, że wiele kobiet potraktowałoby to jako zaproszenie do tego, aby udowodnić, że jest inaczej. Nawet jeśli taka opinia byłaby prawdziwa. Ja zapytałam samą siebie, co myślę o tym określeniu i na ile jest ono faktycznie zgodne z tym jaka jestem. I doszłam do wniosku, że faktycznie, mogę o sobie powiedzieć, że jestem wygodna. Od tego czasu, za każdym razem odpowiadam „Też tak myślę o sobie”.

Natomiast jeśli słyszysz o sobie lub o swojej działalności opinie, o których po przemyśleniu możesz powiedzieć, że nie są zgodne z Twoim postrzeganiem siebie lub swoich wyborów, to zamiast wpadać w wir tłumaczenia się i dociekania co miał rozmówca na myśli, po prostu odpowiedz:

Mam inne zdanie na ten temat.

lub

Myślę o sobie inaczej.


Tylko tyle i aż tyle. Powodzenia!

Kamila RowińskaKobieta-niezależna-3

Life & Business Coach

Artykuł pochodzi z książki “Kobieta Niezależna” autorstwa Kamili Rowińskiej.

Warunki bezpłatnego przedruku artykułów.

Jeśli również prowadzisz blog i chcesz na nim umieścić mój dowolny artykuł, możesz to zrobić bezpłatnie pod warunkiem, że pod artykułem dodasz informację.
Autorką artykułu jest Kamila Rowińska – Life & Business Coach.
Artykuł pochodzi z książki pt: Kobieta Niezależna.

Książkę możesz zamówić na stronie http://rowinskabusinesscoaching.com/sklep/40-kobieta-niezalezna.html