Dzień Świra :)

Kamila Rowinska

Jak wyobrażasz sobie moje życie gdy patrzysz na to zdjęcie poniżej?

Moje życie, tak jak każdej innej osoby składa się z dni radosnych i pełnych wyzwań. Z dni w których mnie roznosi i z takich, w których jestem melancholijna…

Z dni, w których wszystko idzie zgodnie z planem i takich, podczas których liczenie do tysiąca nie pomaga aby się uspokoić:).
Gdy patrzę na załączone zdjęcie, przypomina mi się dzień szczególny dzień, po którym zostało wykonane…

We wrześniu 2016r. przyleciałam do Warszawy, aby; poprowadzić webinarium, szkolenie, spotkać się z doradcą podatkowym, notariuszem, ortodontą oraz na sesję zdjęciową dla magazynu BusinessmanToday.

Zdjęcie: źródło; BusinessmanToday

Po wylądowaniu od razu udałam się do studia, aby poprowadzić webinarium. Niektórzy z Was byli jego uczestnikami, uczyłam wtedy; Jak zbudować stabilizacje finansowa w 6 krokach. (Możesz to nadrobić ogladajac VOD)

Po udzieleniu odpowiedzi na pytania Uczestników i podsumowaniu z zespołem wydarzenia wybiła północ.
Walizka w dłoń, taksówka zamówiona i jadę do mieszkania. Pod drzwiami okazuje się, nie mogę się dostać do domu. (mniejsza o szczegóły, zapytaj mnie, gdy się spotkamy:)).

Jest 1.00 w nocy.

Od 4.00 nad ranem jestem już na nogach, po podróży, po emocjonującym wystąpieniu…

Nie zastanawiając się długo zamawiam ponownie taksówkę i w międzyczasie sprawdzam w aplikacji hotele w centrum Warszawy. Rezerwuję nocleg i podaję kierowcy adres.

Około 1.45 wchodzę do hotelu, w którym recepcjonista informuje mnie, że nastąpił jakiś błąd i jednak nie ma wolnych pokoi. Nie jestem zadowolona, ale jakoś jeszcze bardzo się nie przejmuję, bo wokoło jest mnóstwo innych hoteli więc nie ma sprawy. Proszę pana aby poszukał czegoś w zamian w pobliżu i wtedy dopiero zauważam, że w Warszawie jest dziś szczególny ruch. Jest noc, a w hotelu duże obłożenie, sami mężczyźni …

Dociera do mnie, że ten ważny MECZ to właśnie dziś!

Recepcjonista nerwowo wydzwania do innych hoteli i co chwilę wraca z informacją, że nie mają nic wolnego. Aplikacja do rezerwacji noclegów wariuje i wciąż odpowiada, że mogę zarezerwować nocleg nadchodzący, a nie ten który właśnie trwa. Klikam jednak na każdy po kolei, może jednak uda się jednak jakiś zarezerwować teraz. Pana recepcjonistę informuję, że nigdzie stąd nie pójdę, więc lepiej niech dzwoni. Mija jedna godzina, później kolejna …

Pan telefonuje, ja zastanawiam się jakim cudem jutro o 9.00 pojawię nie na spotkaniu przytomna. Odwołanie go nie wchodzi w rachubę, pan Jacek z którym mam się spotkać z pewnością już dziś przyleciał do Warszawy, notariusz jest już od dawna zarezerwowany…

Recepcjonista obsługuje klientów a w przerwach wykonuje połączenia. Widzę, że to już nie są żarty, kibice opanowali hotele:) Nie za bardzo chce mi się wierzyć, w to, że cała baza noclegowa może być zajęta, więc pytam Pana o jakiś hotel, do którego ludzie zwyczajowo nie jeżdżą w pierwszej kolejności. Pyta się mnie czy cena ma znaczenie.

Odpowiadam, że oczywiście, że ma, ale nie o 3.00 nad ranem, gdy nie mam gdzie spac!

Dzwoni do hotelu Bristol, proponują apartament, niczego innego nie mają.

Taksówka, walizka, jestem w drodze. 0 6:30 będzie pobudka, czyli za trzy godziny.
Rejestracja trwa dla mnie wieki.
– Czy chce Pani dokupić śniadanie? – pyta Pan, (a ja myślę, że o tej porze to się chyba tak nie żartuje).
– Pani bank odmawia autoryzacji – mówi, oddając mi moją kartę płatniczą.
Oczywiście, że odmawia. Nieskończoną ilość razy została dziś przetworzona w aplikacji, pewnie myślą, że ktoś mi ukradł kartę. Podaję Panu moją prywatną kartę, przeklinając go w myślach za przewalutowanie z euro na złotówki.

W tym momencie przypomniały mi się wszystkie sceny z Dnia Świra. :):)

Pozostaje mi tylko cieszyć się, że jednak mam jakiś nocleg.
Po wymienieniu uprzejmości wreszcie docieram do pokoju i marzę tylko o tym, aby usłyszeć za 2 godziny budzik. Na wszelki wypadek nastawiam kilka alarmów.

Budzę się, chociaż wydaje mi się, że to zły sen. Docieram na śniadanie, gdzie obsługa informuje mnie, że nie ma mnie na liście. Odpowiadam, że moje poczucie humoru nie sięga tak daleko, mam 10 minut na posiłek i proszę aby poszukali w recepcji. Znaleźli.

Już bez przygód docieram na spotkanie o 9.00, na kolejne o 11.00, zjadam lunch i wciąż ciągnąc swoją walizkę na 13.00 dojeżdżam na sesję zorganizowaną przez magazyn.

Wszyscy gotowi tylko ja sponiewierana jak po starciu z kombajnem:).

Podczas makijażu pilnuję aby nie zasnąć. Gdy stylista pokazuje mi co mam ubrać do zdjęć, dziękuję opatrzności, że nie mogłam dostać się wczoraj do mieszkania i mam walizkę ze sobą, a w niej kilka swoich ubrań. Na szczęście bez problemów dochodzimy do kompromisu. Cała reszta idzie gładko.

Już po wszystkim, pod wieczór u ortodonty, wspaniałej pani Ewy, ucinam sobie drzemkę, a następnego dnia gdy już się wyspałam, śmieję się ze swojego Dnia Świra.

Właściwie to śmieję się do dziś, za każdym razem gdy zerknę na to zdjęcie.:):)

Też pewnie masz takie dni, prawda? Opowiedz o swoim :)

 

Kamila Rowińska, autorka książki „Zasługujesz na sukces. Zarób swój pierwszy – i kolejny – milion!

Jestem trenerem, coachem i autorką książek o tematyce coachingowej i biznesowej, m.in. bestsellera pt. "Kobieta Niezależna". Prywatnie jestem żoną i mamą dwójki dzieci.
Ukończyłam kierunek Zarządzania Przedsiębiorstwem na Politechnice Śląskiej, kolejno udałam się do Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, które przy Wyższej Szkole Psychologii Społecznej utworzyło kierunek – Coaching.
Przez 13 lat ze spektakularnymi sukcesami budowałam swój biznes zarządzając zespołem sprzedażowym 3500 osób. W 2010 r. zdecydowałam się założyć Rowińska Business Coaching i skoncentrować na wspieraniu innych w zwiększaniu ich efektywności osobistej i biznesowej.
Od tego czasu przeprowadziłam setki szkoleń i sesji coachingowych. Tysiącom osób pomogłam uwolnić swój potencjał, odnaleźć motywację, zwiększyć pewność siebie, samodyscyplinę i wykształcić umiejętności przywódcze.

Teraz przeczytaj kolejny interesujący wpis!

11 komentarzy
  1. Teresa

    Dziękuję Ci za ten wpis, Kamilo, przypomina o tym, że Ty też jesteś człowiekiem i skoro tak dobrze zorganizowanej Tobie zdarzają się takie Dni Świra, to tym bardziej my też mamy prawo czasem się potknąć i nie należy do tego przywiązywać zbyt dużej uwagi, a raczej uczyć się na błędach, uśmiechnąć i iść dalej :) Pozdrawiam

  2. Gosia

    Ja też miałam swój Dzień Świra. Koleżanka namawiała mnie na udział w wydarzeniu „Życie bez ograniczeń”, na którym pani Kamila też miała swoje wystąpienie, ale już na kilka dni przed i cena biletu wydawała mi się zbyt wysoka. W piątek popołudniu (wydarzenie miało być na drugi dzień) okazało się, że jej córka nie pojedzie i będzie wolny bilet. Szybka zmiana planów i ok, jest decyzja, że JADĘ. Rano o mało nie przegapiłam autobusu do Krakowa (wcześniej podjechał bus, ale nie wsiadłam: gdy autobus się spóźniał ogarnęły mnie wątpliwości czy to na pewno miał być PKS czy może powinnam była jednak wsiąść do busa, który już dawno pojechał beze mnie). Mówię – trudno, najwyżej będę go gonić autem, które miało czekać na mnie przy dworcu w mojej miejscowości (boję się jeździć samochodem po dużych i ruchliwych miastach). W końcu autobus podjechał. W Krakowie okazało się, że koleżanka (która ma oba bilety) jadąc z innego krańca Polski spóźni się co najmniej godzinę. Wysłała mi zdjęcie biletu i informację, że w kasie mogę wydrukować „duplikat” za dodatkowe 20zł. No nic, próbuję, tłumacząc się jak kretynka dlaczego chcę wejść nie mając biletu. Obsługa kiwa ze zrozumieniem głową i drukuje mi bilet bez dodatkowej opłaty. OK, weszłam i jestem od początku. Wydarzenie CUDOWNE, zapamiętam go do końca życia. Wyszłam z poczuciem, że mogę wszystko. Ale za pół godz. odjeżdża ostatni autobus do domu, do dworca daleko (nawet biegiem bym nie dotarła na czas, nie mówiąc o tym, że nie znałam trasy – na wydarzenie przyjechałam z dworca taksówką), a setki osób, które wyszły z TAURON ARENY rzuciły się do „łapania” taksówki. Przed oczyma miałam już wizję noclegu na dworcu. Zdesperowana wpycham się do taksówki obok dwóch innych obcych osób, które ją sobie zatrzymały i proszę by kierowca poczekał jeszcze na koleżankę, która sprawdzała czy jest jakiś autobus do dworca. Uff. Udało się. Dotarłam na dworzec 10 min przed czasem. I wtedy uwierzyłam w przesłanie „Życia bez ograniczeń” – jeśli czegoś bardzo pragniesz to MOŻESZ WSZYSTKO. Dziękuję p. Kamili i innym prelegentom za ten cudowny czas. Pozdrowienia dla mojej koleżanki Ilonki. Gosia :)

  3. Gosia

    Ja też miałam swój Dzień Świra. Koleżanka namawiała mnie na udział w wydarzeniu „Życie bez ograniczeń”, na którym pani Kamila też miała swoje wystąpienie, ale już na kilka dni przed i cena biletu wydawała mi się zbyt wysoka. W piątek popołudniu (wydarzenie miało być na drugi dzień) okazało się, że jej córka nie pojedzie i będzie wolny bilet. Szybka zmiana planów i ok, jest decyzja, że JADĘ. Rano o mało nie przegapiłam autobusu do Krakowa (wcześniej podjechał bus, ale nie wsiadłam, gdy autobus się spóźniał ogarnęły mnie wątpliwości czy to na pewno miał być PKS czy może powinnam była jednak wsiąść do busa, który już dawno pojechał beze mnie). Mówię – trudno, najwyżej będę go gonić autem, które miał czekać na mnie przy dworcu w mojej miejscowości (boję się jeździć samochodem po dużych i ruchliwych miastach). W końcu autobus podjechał. W Krakowie okazało się, że koleżanka (która ma oba bilety) jadąc z innego krańca Polski spóźni się co najmniej godzinę. Wysłała mi zdjęcie biletu i informację, że w kasie mogę wydrukować „duplikat” za dodatkowe 20zł. No nic, próbuję, tłumacząc się jak kretynka dlaczego chcę wejść nie mając biletu. Obsługa kiwa ze zrozumieniem głową i drukuje mi bilet bez dodatkowej opłaty. OK, weszłam i jestem od początku. Wydarzenie CUDOWNE, zapamiętam go do koca życia. Wyszłam z poczuciem, że mogę wszystko. Ale za pół godz. odjeżdża ostatni autobus do domu, do dworca daleko (nawet biegiem bym nie dotarła na czas, nie mówić o tym, że nie znałam trasy – na wydarzenie przyjechałam z dworca taksówką), a setki osób, które wyszły a TAURON ARENY rzuciły się do „łapania” taksówki. Przed oczyma miałam już wizję noclegu na dworcu. Zdesperowana wpycham się do taksówki obok dwóch innych obcych osób, które ją sobie zatrzymały i proszę by kierowca poczekał jeszcze na koleżankę, która sprawdzała czy jest jakiś autobus do dworca. Uff. Udało się. Dotarłam na dworzec 10 min przed czasem. I wtedy uwierzyłam w przesłanie „Życia bez ograniczeń” – jeśli czegoś bardzo pragniesz to MOŻESZ WSZYSTKO. Dziękuję p. Kamili i innym prelegentom za ten cudowny czas. Pozdrowienia dla moje koleżanki Ilonki. Gosia :)

  4. Magdalena Surowiec

    Każdy ma takie dni od czasu do czasu. Człowiek ma wszystkiego dość, a potem się z tego śmieje

  5. irene

    Co za bajka… naprawde ludzie w to wierza? Pol roku temu byl vlog nt rewelacyjnej organizacji czasu, to co sie u licha z nia stalo? Miala inny lot, czy co?

    • Magdalena Surowiec

      Tylko w tym wpisie nie chodzi o organizację czasu. Nawet najwspanialsza organizacja nie uchroni przed pechem, coś o tym wiem

  6. Ola

    Następnym jak nie będziesz miała gdzie spać – zapraszam do mnie 😊
    Ja z perspektywy czasu uwielbiam takie sytuacje… Można niesamowitych rzeczy dowiedzieć się na swój temat.

    • Author
      Kamila Rowinska

      Dziekuje :)

  7. Jola

    A wyglądasz na zdjęciu tak cudownie jak zawsze. Nie ma śladu zmęczenia. No i ta cudowna, irytująca pewność siebie ;) Serdecznie pozdrawiam

    • Author
      Kamila Rowinska

      Poza zdjeciem podobno bywa mniej irytujaca :):)

  8. Basia

    Witam,

    oj tak, też miałam takie dni (i pewnie jeszcze będą się zdarzały), że czułam się w nich jak w koszmarnym śnie, z którego nie mogę się obudzić. Ostatnie wydarzenie – konferencja dla kobiet w centrum Warszawy, sobota. Zaparkowałam blisko i bardzo się ucieszyłam, że nie muszę daleko chodzić, bo pogoda nie sprzyjała spacerom. Wykłady i spotkania świetne,fajne kontakty, generalnie fajny dzień. O godzinie 17.00 wychodzę pełna pozytywnych emocji, idę w kierunku samochodu… nie ma samochodu. Nie, to niemożliwe, przecież tutaj właśnie zaparkowałam . A może nie? Rozglądam się po wszystkich możliwych miejscach w pobliżu – przecież zostawiłam samochód blisko budynku! Ale nigdzie go nie ma!! Powoli dociera do mnie fakt, że samochodu nie ma…. Ukradli? Jejku, chyba nie… Odholowali? Ale dlaczego? Hmmmm, zauważam wtedy znak zakazu postoju w miejscu gdzie zostawiłam samochód – przynajmniej to dobre, że jednak nie mam galopującej sklerozy, pamiętam gdzie zaparkowałam… I zaczyna się korowód z Dnia Świra – telefon do Straży Miejskiej – tak, auto zostało odholowane – jadę taksówką do siedziby – kolejka podobnych do mnie – oooo, to pani też z tej konferencji dla kobiet? jest pani ósma (pocieszam się – przynajmniej nie tylko ja okazałam się ślepa na znaki drogowe…) – mandat i świstek uprawniający do zapłaty – już zgrzytam zębami, bo kwota niebagatelna i nijak nie da się jej negocjować – ale musi pani zapłacić w którymś ze sklepów, bo przecież banki teraz nieczynne – no może pani zapłacić przelewem internetowym, ale gdzie pani wydrukuje potwierdzenie? – jadę tramwajem do tego wskazanego sklepu (nie, żeby w każdym można było dokonać takiej zapłaty) – płacę – idę na parking niedaleko gdzie stoi moje autko – jeszcze tylko pan w budce zobaczył potwierdzenie zapłaty i siadam w aucie…. Przypominam – jest sobota wieczór – znaczy już wieczór, kiedy wychodziłam z konferencji było późne popołudnie…. Docieram do domu – mamo jak ci minął dzień? Świetnie, naprawdę super się bawiłam…..

    Pozdrawiam serdecznie
    Basia

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Napisz do nas

Masz pytanie? Propozycję współpracy? Wyślij proszę wiadomość.

Wysyłam...

©2017 Rowińska Business Coaching | Regulamin | Wysyłka | Polityka cookies | Program partnerski

Personal Branding by GrandBrand GrandBrand

BEZPŁATNY EBOOK

Log in with your credentials

Forgot your details?