Wywiad z Kamilą Rowińską w Zwierciadle.

Jedyny polski, luksusowy miesięcznik dla kobiet ukazujący się nieprzerwanie od 1957 roku opublikował przemyślenia Kamili Rowińskiej na temat wychowania dzieci, na bazie wywiadu, który Kamila udzieliła dla Akademii Przyszłości. Obejrzyj te wywiady tutaj lub czytaj dalej.

„Nie musisz być grzeczny”

– Nigdy nie oczekiwałam od mojego dziecka, że będzie miało dobre oceny. Gdy Olaf dostał pierwszą jedynkę, zamiast krzyczeć i mówić, że jest sierotą, zapytałam: „Co takiego się wydarzyło, że dostałeś jedynkę? Jak się z tym czujesz? Jakie wyciągniesz wnioski na przyszłość?”. To dużo lepsze niż system kar i nagród – z Kamilą Rowińską, coachem oraz mamą Olafa i Bruna, rozmawia Agnieszka Czapla z AKADEMII PRZYSZŁOŚCI.

Jak jeszcze rodzice mogą budować wiarę w siebie u swojego dziecka?

Powinni dostrzegać jego sukcesy i je celebrować. W polskiej mentalności jest taki zwyczaj, żeby koncentrować się na tym, co nam nie wychodzi. Gdy dziecko zrobi coś dobrze, bardzo często usłyszy od dorosłego: świetnie, to teraz jeszcze popraw się z angielskiego czy z matematyki. To jest dewaluacja sukcesu i wypomnienie tego, czego człowiek jeszcze nie osiągnął. Zarówno w życiu dorosłej osoby, jak i w przypadku dziecka, jest to bardzo szkodliwe. Ja prowadzę takie zajęcia „Budowanie swojej wewnętrznej siły”. Jednym z zadań uczestników, jest powiedzenie 10 komplementów na swój temat. Dorośli czują się wtedy zażenowani, mają z tym problem. A kiedy trzeba wymienić swoje wady – wychodzi im to świetnie… Polacy mają problem z kochaniem samych siebie. Miejmy nadzieję, że już w pokoleniu naszych dzieci się to zmieni.

Aby przeczytać ten artykuł na stronie „Zwierciadła” kliknij na poniższy obrazek, lub po prostu czytaj dalej na tej stronie.

Nie musisz być grzeczny

– Nigdy nie oczekiwałam od mojego dziecka, że będzie miało dobre oceny. Gdy Olaf dostał pierwszą jedynkę, zamiast krzyczeć i mówić, że jest sierotą, zapytałam: „Co takiego się wydarzyło, że dostałeś jedynkę? Jak się z tym czujesz? Jakie wyciągniesz wnioski na przyszłość?”. To dużo lepsze niż system kar i nagród – z Kamilą Rowińską, coachem oraz mamą Olafa i Bruna, rozmawia Agnieszka Czapla z AKADEMII PRZYSZŁOŚCI.

Jak jeszcze rodzice mogą budować wiarę w siebie u swojego dziecka?

Powinni dostrzegać jego sukcesy i je celebrować. W polskiej mentalności jest taki zwyczaj, żeby koncentrować się na tym, co nam nie wychodzi. Gdy dziecko zrobi coś dobrze, bardzo często usłyszy od dorosłego: świetnie, to teraz jeszcze popraw się z angielskiego czy z matematyki. To jest dewaluacja sukcesu i wypomnienie tego, czego człowiek jeszcze nie osiągnął. Zarówno w życiu dorosłej osoby, jak i w przypadku dziecka, jest to bardzo szkodliwe. Ja prowadzę takie zajęcia „Budowanie swojej wewnętrznej siły”. Jednym z zadań uczestników, jest powiedzenie 10 komplementów na swój temat. Dorośli czują się wtedy zażenowani, mają z tym problem. A kiedy trzeba wymienić swoje wady – wychodzi im to świetnie… Polacy mają problem z kochaniem samych siebie. Miejmy nadzieję, że już w pokoleniu naszych dzieci się to zmieni.

Kamila Rowińska w Zwierciadle

Moja 5-letnia siostrzenica denerwuje się gdy coś się jej nie udaje. Na przykład rysuje serce, wychodzi jej asymetryczne i tym się zniechęca. Co robić w takich sytuacjach? Nie wyręczać, ale może jakoś wspierać?

Mój syn też wiele razy denerwował się, gdy coś mu nie wychodziło. Mówił „Nie nadaję się” albo „Nie będę w tym dobry”. Ja wtedy opowiadam mu historie ludzi, którzy też kiedyś nie byli w czymś dobrzy, ale dzięki pracy i ćwiczeniom, osiągnęli mistrzostwo. Ponieważ Olaf interesuje się piłką nożną, robiłam to na przykładzie piłkarzy. I zadziałało. Teraz wie, że aby coś zaczęło mu wychodzić, musi po prostu włożyć w to wysiłek i pracę. Poza tym ja nie jestem za tym, żeby uczyć dzieci perfekcjonizmu, więc wracając do twojej siostrzenicy – warto powiedzieć jej: „To serce, które narysowałaś dzisiaj, na twoje 5 lat jest pięknym sercem. Im będziesz starsza, tym będzie wychodziło ci lepiej”.

A gdy dziecko nie lubi jakiegoś przedmiotu, to też warto zachęcać je do pracy nad nim?

Oczywiście jeśli dziecku grozi niezdanie do następnej klasy albo bardzo nie radzi sobie np. z matematyką, trzeba mu pomóc, ale nie zmuszać go do pracy na piątki czy szóstki z tego przedmiotu. Jestem za tym, żeby raczej rozwijać mocne strony dziecka, niż skupiać się na pracy nad słabszymi. Jeżeli oczekujemy od dziecka tego, aby z każdego przedmiotu miało same piątki czy szóstki, to możemy spowolnić jego rozwój w tej dziedzinie, która je interesuje. Jeśli wszyscy będę skupiać się na byciu „dobrym” ze wszystkiego, to szkoła będzie produkować samych średniaków, którzy wszystko potrafią robić tak samo, ale nic tak naprawdę bardzo dobrze.

Czyli dobra średnia nie jest taka ważna?

Nigdy nie oczekiwałam od mojego dziecka, że będzie miało dobre oceny. Jak Olaf dostał pierwszą jedynkę, był strasznie zdołowany. Wtedy ja, zamiast krzyczeć na niego i mówić, że jest sierotą i źle skończy, powiedziałam mu: „Co takiego się wydarzyło, że dostałeś tę jedynkę? Jak się z tym czujesz? Jakie wyciągniesz wnioski na przyszłość?” On wie, że uczy się dla siebie i że jeśli będzie się uczył i rozwijał, to w przyszłości będzie miał większy wybór kim chce być. Uważam, że to dużo lepsze podejście niż stosowanie systemu kar i nagród. Moje dziecko w ogóle nie dostaje pieniędzy jako nagrody.

Kieszonkowego też nie?

Nie. Taką mam filozofię. Gdy miałam 7 lat, zaczęłam zarabiać swoje pierwsze pieniądze. Prowadziłam wypożyczalnię komiksów w szkole. Później się trochę „wycwaniłam” i pisałam wypracowania za pieniądze. Dało mi to poczucie sprawczości oraz szacunku do pieniędzy i pracy. Olaf też wie, że pieniądze nie biorą się z kosmosu, tylko że potrzebujemy je z mężem zarobić. On również od najmłodszych lat ma możliwość zarabiania – robi to, wypakowując ubrania z suszarki. Przy okazji ustalania ze mną jego „pensji”, poćwiczył sobie negocjacje.

Powiedziałaś, że lepiej rozwijać mocne strony dziecka. Jak je odkryć?

Pozwolić mu popróbować. Za moich czasów „po szkole” siedziało się z przyjaciółmi na trzepaku lub grało w klasy. Teraz oferta zajęć dla dzieci jest tak duża, że szkoda byłoby z niej nie skorzystać. Jeśli dzieci kończą lekcje około 13 – to można w ich życiu znaleźć czas zarówno na dodatkowe zajęcia, jak i po prostu na zabawę z przyjaciółmi. W wyborze zajęć oczywiście nic na siłę. Dziecko musi być nimi zainteresowane. Rodzice powinni też być otwarci na to, że dziecko może zmienić zdanie. Chciało chodzić na basen, za jakiś czas okazuje się, że woli rower. Czasem dorośli mówią – to ja już cię na nic nowego nie zapiszę, bo znowu ci się znudzi. Nie wpędzajmy dzieci w poczucie winy z tego powodu, że zmieniają zdanie. One dopiero szukają czegoś, co sprawi im frajdę.

Oprócz tego, że wydałaś parę książek, jesteś świetnym coachem i wspaniałą mamą, to jeszcze znajdujesz czas na zaangażowanie w pomoc dzieciom, które nie wierzą w siebie. Co Cię do tego skłania?

Po prostu wiem, jak one się czują. Moje dzieciństwo nie należało do najłatwiejszych. Przez pewien czas mieszkałam w Domu Dziecka. Pamiętam dokładnie te trudne uczucia towarzyszące małemu człowiekowi, który nie ma wsparcia rodziców i nie czuje się do końca kochany. Taka osoba dorasta w przekonaniu, że może jest gorsza, że może nie zasługuje na to wszystko, co jej rówieśnicy. Do AKADEMII PRZYSZŁOŚCI trafiają dzieciaki z niskim poczuciem własnej wartości, dzieciaki bez marzeń i ambicji. W ramach programu otrzymują roczną opiekę Tutora, który pomaga im uwierzyć w siebie. Dla małej Kamili taki Tutor byłby aniołem. Ja go niestety nie spotkałam, ale chciałabym, że inne dzieci miały to szczęście.

Dlaczego akurat AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI?

Jako coach zwróciłam uwagę na to, że celem AKADEMII jest podniesienie samooceny dzieci, nauczenie ich tego, jak wygrywać – najpierw w szkole, później w życiu. I to jest pomoc dużo cenniejsza nic podarowanie dziecku zabawki, ponieważ ma długoterminowe skutki. Z moją rodziną wsparliśmy już wielu podopiecznych AKADEMII. Dostajemy poruszające listy od tych maluchów – widać w nich wielką wdzięczność. Dzieci zauważają, że skoro ktoś w nie inwestuje, to widocznie są tego warte. Dla mnie to jest największa nagroda.


AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI, to program ogólnopolski, który pomaga dzieciom w potrzebie. Dzieciom, które mimo młodego wieku mają za sobą trudne historie i które potrzebują nie tyle rzeczy, co drugiego człowieka. Kogoś, kto w nie uwierzy i nauczy wygrywać. Najpierw w szkole, później w życiu. Kamila Rowińska jest Partnerem AKADEMII PRZYSZŁOŚCI. Ty też możesz wesprzeć finansowo podopiecznych programu. Sprawdź!

Teraz przeczytaj kolejny interesujący wpis!

0 komentarzy

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Napisz do nas

Masz pytanie? Propozycję współpracy? Wyślij proszę wiadomość.

Wysyłam...

©2017 Rowińska Business Coaching | Regulamin | Wysyłka | Polityka cookies | Program partnerski

Personal Branding by GrandBrand GrandBrand

BEZPŁATNY EBOOK

Log in with your credentials

Forgot your details?