Nie zdążyłam zostać mamą!

Fundacja Mamy i Taty opublikowała spot, który stał się tematem gorących rozmów. Prosicie mnie w mailach, abym – jako autorka książki „Kobieta Niezależna”, przedsiębiorca i mama jednocześnie – się do niego ustosunkowała.
Rozumiem intencję autorów kampanii. Rozumiem również tych, którzy są nią oburzeni.

Wiele kobiet i mężczyzn nie decyduje się na założenie rodziny. Dziś jest ich więcej niż kiedykolwiek. Chociażby dlatego, że czują, iż mają wybór i pozwalają sobie iść swoją drogą. Kiedyś niewielu miało taką odwagę.

Czy naprawdę musimy ich traktować jako „gorszych” lub „niepełnych”?
Sporo kobiet nie chce zostać matkami w młodym wieku (kiedy biologicznie jest na to najbardziej odpowiedni czas), ponieważ czują się niestabilnie zawodowo i finansowo. Boją się tego, że po rocznym urlopie macierzyńskim stracą pracę, szansę na rozwój zawodowy, że jako mamom niemowlaka trudniej im będzie znaleźć nowe zatrudnienie. Mają ku temu powody, ponieważ fakty pokazują, że młode mamy są zatrudniane niechętnie, a po powrocie z urlopu często okazuje się, że zostały już zastąpione przez innego pracownika.

Te kobiety najpierw chcą się poczuć pewnie zawodowo, później dopiero zdecydować na dziecko.

Bywa tak, że gdy wejdzie się już w wir pracy zawodowej i zaangażuje się na 100%, trudno jest znaleźć odpowiedni moment na powiększenie rodziny. Jest tyle rzeczy do zrobienia, a dziecko jawi się jako koniec pewnego etapu w życiu. Pojawiają się więc myśli: „jeszcze tylko kupimy samochód”, „jeszcze tylko jedne wakacje”, „jeszcze tylko nadpłacimy kredyt” i faktycznie czasami okazuje się, że na ciążę z biologicznego punktu widzenia jest już trochę późno.…

Dotyczy to jednak marginalnej części naszego społeczeństwa. Na nowy dom, Tokio i inne rarytasy pozwala sobie wciąż niewielu. Co nie znaczy, że nie ma tych osób w ogóle. I to o tych ludziach, przypuszczam, jest kampania Fundacji Mamy i Taty. O tych niewielu, którzy w pogoni za finansowym szczęściem zapomnieli o upływającym czasie. W tym aspekcie jest ona swego rodzaju ostrzeżeniem. Sama na swojej drodze coachingowej spotkałam wiele  par, które się w tej kwestii „zagapiły” i faktycznie bardzo żałowały.

Kampania jest przejaskrawiona, jak wiele kampanii społecznych. Natomiast, gdy spojrzeć na nią po ochłonięciu, na spokojnie, uwzględniając to, do kogo jest ona skierowana, to nie budzi we mnie nadzwyczajnych emocji.
Moim zdaniem bowiem warto zachować balans pomiędzy mieć a być.

Dlaczego na temat dzieci mówi się tak głośno właśnie teraz?
Kiedyś naturalnym było to, że misją kobiety jest (w dużym uproszczeniu) znaleźć męża, urodzić dzieci, zająć się domem, doczekać się wnuków. Mąż miał zarobić na rodzinę. Oboje mieli żyć długo i szczęśliwie.

Ani Tokio, ani inne pokusy za bardzo nie wchodziły w grę, ponieważ było ich niewiele, a nawet wtedy gdy się pojawiały, były trudno dostępne.

Teraz scenariuszy na życie jest wiele. Wielu kobietom przestał odpowiadać patriarchat. Są takie, które nie widzą w nim dla siebie miejsca. Wiele kobiet chce swoje życie zadedykować nauce lub podróżom. Młode kobiety uczą się też na doświadczeniach swoich matek i ciotek. W Polsce obserwują rzesze kobiet, które kiedyś nie podjęły aktywności zawodowej, a teraz pozostawione samym sobie, często ledwo wiążą koniec z końcem.

Statystycznie ponad 30% małżeństw kończy się rozwodem. W większości przypadków dzieci zostają z mamą, a tata ma płacić alimenty. Zatrważająco duża grupa tego nie robi, a komornicy egzekwują nie więcej niż 13% wierzytelności!

Rzesze kobiet, z bezsilności lub braku znajomości swoich praw, rezygnuje i w ogóle ich nie dochodzi. Najzwyczajniej w świecie przejmuje odpowiedzialność finansową za siebie i dzieci. Wychowuje je, utrzymuje i pracuje. Jeśli dodamy do tego fakt, że statystycznie kobieta zarabia 25% mniej niż mężczyzna za tą samą pracę, to łatwiej nam będzie zrozumieć, jak bardzo musi być jej trudno.

Obserwując sytuację kobiet w Polsce, wciąż widzę brak poszanowania ich praw.

Politycy pozwalają sobie na niesmaczne stwierdzenia w temacie gwałtów, kobiety doświadczające przemocy fizycznej i ekonomicznej nie otrzymują skutecznej pomocy i ochrony przed oprawcą. Na matki wywiera się presję społeczną gdy pracują i wtedy gdy nie pracują również. Państwo nie wspiera matek, nie pomaga w ściąganiu alimentów, „zachęca” jedynie do rodzenia dzieci.
Same kobiety wciąż wpędzają się w kołowrotek zbawiania świata, uszczęśliwiania innych, zapominając o sobie.
W tej sytuacji nietrudno jest domyślić się, dlaczego młode kobiety dwa razy zastanawiają się zanim zrezygnują z antykoncepcji.

Być albo nie być mamą… to nie jest takie proste.

Rodzina-Kamili

Kiedy decydowałam się na założenie rodziny i bycie mamą po raz pierwszy, miałam 25 lat i stabilną sytuację finansową. Ponieważ czułam się w ciąży dobrze, pracowałam do dnia rozwiązania. Po porodzie stopniowo wracałam do obowiązków zawodowych. Ojciec dziecka był zaangażowany w opiekę nad synem. Otrzymałam wsparcie teściów. Korzystaliśmy z pomocy niani. Połączenie pracy i macierzyństwa nie było dla mnie łatwe, lecz zrobiłam to. Spotkałam się jednak z przykrymi ocenami i docinkami z tego tytułu.

Na kolejne dziecko zdecydowałam się 8 lat później. Dziś mam 35 lat, rozwiniętą firmę oraz cudowne dzieci. Cieszę się, że jestem mamą. Świadomie rezygnuję z wznoszenia swoich zawodowych działań na kolejny poziom, ponieważ chcę być z rodziną. To mój wybór, moja odpowiedzialność, moje konsekwencje moich wcześniejszych decyzji.

Szanuję kobiety, które nie decydują się na macierzyństwo. Szanuję też te, które decydują się pełnić rolę mamy bez podejmowania aktywności zawodowej poza domem. Przykro mi w imieniu tych, które bardzo pragną, jednak z różnych powodów nie mogą urodzić dziecka. Podziwiam te, które łączą wybrane przez siebie role.

Bycie rodzicem to dla mnie dar.

Nie jest on dany każdemu i nie każdy będzie w stanie z niego skorzystać.

Posiadanie własnych dzieci nie jest naszym obowiązkiem. Jest cudem, prezentem od losu, przywilejem.

Obowiązkiem nas dorosłych jest natomiast zadbanie o te dzieci (nasze i niczyje), które już się na świecie pojawiły.
Każdy z nas podejmuje decyzje, z których konsekwencjami przyjdzie mu się kiedyś zmierzyć.

Ważne, abyśmy podejmowali je w zgodzie z naszymi wartościami i naszym sumieniem. Zwłaszcza jako rodzice.

 

10 komentarzy
  1. Paulina

    W końcu jakaś normalna wypowiedź kobiety, która do tego jest mamą…. Zazwyczaj jak mówię, że nie chcę być matką, to spotykam się z krytyką, zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet. Wielu wciąż nie rozumie, że nie każdy musi mieć dzieci i ich pragnie. Wielu ludzi, nawet tych, o których myślałam, że są światowi i nowocześni, jednak twierdzi, że dziecko to po prostu powinność. Dawniej chodziłam do pewnej pani ginekolog, która mi wmawiała, że już, już powinnam mieć dzieci ( nawet nie miałam partnera i miałam ponad 20 lat)! A że płaciłam jej słono, przestałam do niej chodzić. Wiele razy analizowałam temat dzieci. To nie jest tak- nie chcę i koniec. Rozważałam i tyle. Mój mąż ma to samo stanowisko. Szczerze mówiąc, to ja nigdy nie pragnęłam dzieci, nawet jak byłam sama….

  2. Ela

    Najlepiej gdyby w szkołach uczono wszystkie dzieci, chłopców też, czym jest macierzyństwo i z jakim obowiązkiem się wiąże. Żeby dzieci wiedziały co to tolerancja i to że każdy odpowiada za swoje życie i swoje wybory. Tylko żeby uczyć tego dzieci, dorośli tez myszą to wiedzieć . Wszystko co mamy dostajemy od rodziców, schemat rodziny, zachowań i wzór na całe życie. Nieliczni tylko są w stanie zauważyć, że te schematy czasem nie są dobre i zmieniają albo przynajmniej próbują je zmienić .
    Posiadanie dzieci to dar, bo nie każdy ma to szczęście. Każdy ma jednak prawo do własnego decydowania o sobie. Inni niech zajmą się sobą i sami spełniają siebie, nawet jeśli nie udało im się to w młodości.

  3. Urszula

    Osobiście nie reaguję na tego typu kampanie, natomiast mam generalnie krytyczne zdanie na całą tą sytuację wtrącania się w życie innych ludzi, włażenie z butami w czyjeś sprawy. Co mam na myśli? Życie kobiet w Polsce od kiedy pamiętam a mam 44 lata , więc trochę tego było sprowadza się do roli krowy rozpłodowej (proszę bardzo o to aby się nie oburzać) , oraz „przeznaczonej” do usługiwania wszystkim dookoła, poddawanej ciągłej krytyce, podczas gdy, jak dotychczas nie zapewniono w tym kraju jakichkolwiek godnych warunków do założenia rodziny. Teraz jest może odrobinę lepiej, przy czym pamiętajmy że za to zadłużanie państwa, które ma teraz miejsce trzeba będzie zapłacić i tyle. Podobno szanuje się kobiety ciężarne w firmach tylko jakoś dziwnie mają ogromny kłopot utrzymać pracę bo urodziły dziecko lub im się tej pracy nie przedłuża bo zaszły w ciąże, ale dobrze że urodziły, jakoś wychowają. Kiedy rodziłam moich dwóch starszych synów spotkałam się z szykanami, obelgami pod moim adresem lub przenoszono mnie celowo w pracy w miejsca upokarzające mnie np. z funkcji specjalisty wysoko kwalifikowanego kazano mi dla mojego „dobra” zimą pracować na recepcji, żebym się nie rozchorowała od komputera. Nieprzyjemności spotykały mnie na każdym kroku, sorry Polska. Mieszkam w mieście które jest Centrum Informatycznym, więc jeśli jesteś informatykiem to najprawdopodobniej świetnie zarabiasz i pracujesz w super korporacji , może nawet skandynawskiej i tam faktycznie masz godne warunki pracy i dobrze jesteś traktowana ale nie wszyscy są informatykami i nie każdy ma to szczęście lub nadal dobre znajomości aby dostać pracę w takim miejscu. Po co to piszę, bo wkurza mnie ocenianie w stylu powinna mieć dziecko , powinna wyjść za mąż, nie powinna żyć na kocią łapę, powinna zostać w domu bo mąż tak chce, ale latawica, zamiast siedzieć na dupie to zwiedza świat , to się w głowie poprzewracało itd itd. A może dla odmiany każdy zajął by się swoim życiem, kto chce być mamą niech nią będzie, kto chce żyć bez zobowiązań też ma do tego prawo, za to może wreszcie Państwo pod naciskiem obywateli zadbało by tak naprawdę o rodziny bez zdawania ochłapów w postaci 500 zł tylko można to rozwiązać systemowo, poprzez odpowiednie wysokości podatków, ochronę matek, żłobki dla dzieci, wartościowe dodatki dla rodzin uboższych, zniżki na książki, ubranka, żywność dla dzieci itd. Systemową pracę z pracodawcami aby im uświadomić że kobieta to najlepszy pracownik a mama to pracownik na 200% bo jej jeszcze bardziej zależy. Wspomagać kobiety krzywdzone bo dzisiaj to kupa śmiechu. Tylko niestety drogie Panie , my też jesteśmy temu winne, wybaczcie ale nikt nie dokopie kobiecie tak jak kobieta! To Panowie mi pomagali kiedy byłam w ciąży, no ciekawa jestem ile młodych dziewczyn ustępuje miejsca ciężarnej lub starszej osobie a nie ostentacyjnie odwraca głowę? Nikt się nie przyzna a prawda jest taka, że najbardziej „zmęczone” są dziewczyny ok. 20 lat, no wybaczcie. Ja rzadko jeżdżę komunikacją, mam samochód, ale całkiem niedawno musiałam takiej Pannicy zwrócić uwagę aby ruszyła swoje cztery litery z miejsca dla kobiety z dzieckiem w tramwaju gdy mocno ciężarna babeczka stała obok i miejsce dla niej było zajęte przez młodą dziewczynę. WSTYD ! Albo pouczenia w stylu, po co jej znieczulenie podczas porodu, ja rodziłam bez i żyje, wygodnicka jedna. Jak poboli to zapamięta. Toż Jezu trzymaj mnie, jak słyszę coś takiego, tylko kobiety mogą tak powiedzieć. Osobiście jestem mamą, nie chciałabym żyć inaczej, nie wyobrażam sobie życia bez dzieci ale uważam, że jest to wolna decyzja każdej kobiety a dopóki w Polsce będzie tak jak jest, to wcale się nie dziwię, że młode kobiety dwa razy się zastanowią. Moja wypowiedź była dość ostra bo dużo się napatrzyłam i nie życzę sobie aby ciągle państwo, politycy, kościół, fundacje, policja, …. wpierdzielali się w prywatne sprawy każdego człowieka. Chcą aby kobiety rodziły, to niech zapewnią godne warunki i systemowe rozwiązania. Tak na koniec tylko, nawet nie chcę myśleć jak ciężko jest rodzicom, których dziecko rodzi się chore, nawet nie umiem sobie tego wyobrazić, bo jeśli nie masz masy pieniędzy to dramat! Taka prawda . Dobrej nocy

    • Anna

      Święta prawda i zgadzam się w 100% z Pani wypowiedzią. Podpisuję się obiema rękami!
      Mam podobne doświadczenia i wnioski z życia :) Mam 44 lata i takie same obserwacje.

  4. Anna

    Macierzyństwo a potem rodzicielstwo to bardzo ważna rola zarówno ze strony kobiety jak i mężczyzny. Często bywa tak, że młode kobiety mają dzieci bo po prostu wpadły. Potem no cóż urodziły, mażył im się cudowny mąż i ojciec, i wspaniałe uśmiechnięte dziecko, ale kolejny etap już nie był taki kolorowy… Zmęczenie, brak wsparcia, trud życia codziennego i coś się rozsypało. Na kolejne dziecko już się nie decydują. Inna opcja proszę – mamy wszystko dom, kasę, wsparcie nie możemy mieć dziecka. Kolejny scenariusz: mamy dziecko, nie możemy się dogadać rozsypuje się związek. Czemu tak jest, że dzisiaj wszystko jest takie czymś uwarunkowane? Mam 34 lata, troje dzieci, pracuje w marketingu sieciowym – sprzedaje kosmetyki. Mój mąż pracuje jako budowlaniec. Moje życie nie było usłane różami, ale dzieci to największy dar jaki dostałam ale też największe wyzwanie życiowe z jakim się mierze co dnia. Czy zrobiłabym coś inaczej. Tak. Jest wiele aspektów z mojego życia, w których chciałabym coś zrobic inaczej. Ale nie moge cofnąć czasu, pogodziłam się z tym. Teraz mogę pracować nad tym by w przyszłości nie chcieć nic zmieniać. To jest najbardziej świadome postanowienie nad którym pracuje od początku roku, dlatego też nie koniecznie rozumiem to zamieszanie. Kobiety powinny zawsze pamiętać o tym by wsłuchać się w siebie. Nie ulegać presji otoczenia bo mają prawo do podejmowania swoich decyzji. Jesli to są świadome decyzje to chyba nie ma czego żałować.
    Wile też zależy od mężczyzn. Niestety mamy facetów, którzy niby zarabiają,a syczą o każdą wydaną złotówkę, niby są, a ciągle jest coś co muszą zrobić już teraz i zwyczajnie nie uczestniczą w życiu rodziny. Niestety jest też tak, że teraz nie naprawia się błędów, nie pracuje nad związkiem tylko jak coś nie idzie to do widzenia, rozchodzimy się i pakujemy w kolejne związki nie koniecznie lepsze od wcześniejszego. Dlatego mysle, że bez względu na decyzję to oboje partnerów powinno być świadomym swojego wyboru. Jeśli masz dziecko zrób wszystko byście razem byli szczęśliwi, jeśli go nie masz szukaj rozwiązania bez załamywania rąk, jest wiele innych rozwiązań. Jeśli cos jest nie tak i czujesz to, to pracuj nad tym by to poprawić. Naucz się cieszyć tym, czym obdarowało Cię życie, nie dziel włosa na czworo. Pozdrawiam serdecznie.

  5. Kasia

    Roznie sie uklada w zyciu… Kiedys chcialam zostac mama, ale nie bylam w stalym zwiazku. Nigdy nie chcialam zostac samotna matka. Bardzo ciezko bylo mi znalezc kogos odpowiedniego. Jedynie bardzo toksyczne zwiazki. Sama tez, jak teraz z perspektywy czasu, patrze na siebie to prawdopodobnie nie bylam gotowa na maciezyntwo. Teraz mam 38 lat i dopiero teraz poznalam kogos z kim chce spedzic swoje zycie. Moj partner ma syna z poprzedniego zwiazku, ktory spedza z nami co drugi weekend. Nie jestem jego biologicznym rodzicem, ale mam bardzo odpowiedzialna role w jego zyciu. To mi zupelnie wystarcza w tym momencie. Nie planujemy miec swoich dzieci.

  6. Anna

    Dopiero dzisiaj przeczytałam artykuł i nie mogłam pozostać obojętna. Temat mnie również dotyczy jako nie matki. Chciałam wspomnieć,że Jeszcze są kobiety,które nie chciały urodzić dziecka i wychowywać je samotnie. Nie chciały, by dziecko było wytykane palcami, by miało tylko mamę,która zdecydowała się zajść w ciążę i urodzić w późnym wieku, bo chciała mieć opiekę na starość. Uważam,że to jest egoistyczne podejście. Dziecko powinno mieć oboje rodziców.Podziwiam kobiety,które podejmują trud wychowania w pojedynkę. Są również takie kobiety,które nie miały warunków na macierzyństwo np. pracowały w obcym mieście,mieszkały na stancji,zarabiały marnie,nie były pewne czy partner zostanie przy nich,nie mogły liczyć na pomoc swoich rodziców, nie stać je było na nianie. Mogłabym wiele powodów wymienić. To sprawa indywidualna i decyzja każdej kobiety. Dzieci to rzeczywiście dar i powinny przychodzić na świat u tych par,które bardzo je pragną, bo dla nich rodzicielstwo jest ponad wszystko inne, co się przytrafia w życiu.

  7. Kamila Rowinska

    Dziekuje za Wasze opinie.
    Mysle, ze przy takich kampaniach zanim sie człowiek da ponieść warto wziąć głęboki oddech i pomysleć :)
    pozdrawiam ciepło ,
    K

  8. senio

    Pani Kamilo, bardzo mądry i wyważony tekst. Spodziewam się, że wiele czytelniczek oczekiwało krytyki kampanii „Nie zdążyłam…” z Pani strony, jednak wykazała Pani zrozumienie dla obu stron. Osobiście byłem przede wszystkim zdziwiony burzą (już trochę przebrzmiałą), którą wywołała ta kampania. Zawsze wydawało mi się, że jak ktoś podejmuje świadomą decyzję, to nie przejmuje się opinią wyrażoną w takiej czy innej reklamie, która stara się podważać słuszność tej decyzji. A już zupełnie nie rozumiem osób, które pisały w social media o tym, że reklama „spycha” kobietę wyłącznie do roli matki, gdy przecież nikt nie powiedział, że kariery i macierzyństwa nie da się pogodzić (co zresztą Pani również napisała i co Pani własną osobą potwierdza). Pozdrawiam.

  9. Ela Obara

    Bardzo ciekawy artykuł :)
    Wiadomo, jak zawsze przy każdej takiej kampanii zdania są podzielone. Rozumiem te kobiety, które czekają na odpowiedni moment na macierzyństwo. Rozumiem również te, które świadomie decydują o tym, że nie chcą być mamą. Wiem, że nie każda kobieta czuję się gotowa być mamą w młodym wieku. Ja bardzo chciałam od zawsze być mamą. Chciałam również pracować i łączyć te dwie role. Bałam się jak każda kobieta. Przyszedł ten czas, a ja nie mogłam zajść w ciążę, przeszłam przez długie leczenie, dwa poronienia. W końcu zostałam mamą w wieku 33 lat i mam córeczkę. Myślę, że powodem takiej kampanii jest to, że coraz więcej małżeństw ma problemy. Wśród moich znajomych jest dużo takich małżeństw i par.
    Dobrze by było zastanowić się nad tym, co jest dla nas najważniejsze w życiu, a odpowiedź nasunie się sama :) Pozdrawiam

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

©2019 Rowińska Business Coaching | Regulamin | Wysyłka | Polityka cookies | Program partnerski

Personal Branding by GrandBrand GrandBrand

Napisz do nas

Masz pytanie? Propozycję współpracy? Wyślij proszę wiadomość.

Wysyłam...
BEZPŁATNY EBOOK

Log in with your credentials

Forgot your details?