POWER PONIEDZIAŁEK z Kamilą Rowińską to seria krótkich motywacyjnych nagrań, które zobaczysz w każdy poniedziałek o godz. 8:00 na blogu, na fanpage’u oraz YouTube.

W tym odcinku:

► Czasami porównujesz się do osoby, która osiąga sukces i wypadasz blado. Zapominasz jednak o tym, że każdy z nas startuje zupełnie z innego poziomu i inne osiągnięcia są w jego zakresie. Doceń miejsce, w którym jesteś!

Zobacz, zainspiruj się, pokaż ważnym dla Ciebie ludziom i podziel swoimi lekcjami (wnioskami) w komentarzu!

Zobacz kolejny POWER PONIEDZIAŁEK [kliknij]


Kamila Rowińska, autorka książki „Zasługujesz na sukces. Zarób swój pierwszy – i kolejny – milion!

Jestem trenerem, coachem i autorką książek o tematyce coachingowej i biznesowej, m.in. bestsellera pt. "Kobieta Niezależna". Prywatnie jestem żoną i mamą dwójki dzieci.
Ukończyłam kierunek Zarządzania Przedsiębiorstwem na Politechnice Śląskiej, kolejno udałam się do Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, które przy Wyższej Szkole Psychologii Społecznej utworzyło kierunek – Coaching.
Przez 13 lat ze spektakularnymi sukcesami budowałam swój biznes zarządzając zespołem sprzedażowym 3500 osób. W 2010 r. zdecydowałam się założyć Rowińska Business Coaching i skoncentrować na wspieraniu innych w zwiększaniu ich efektywności osobistej i biznesowej.
Od tego czasu przeprowadziłam setki szkoleń i sesji coachingowych. Tysiącom osób pomogłam uwolnić swój potencjał, odnaleźć motywację, zwiększyć pewność siebie, samodyscyplinę i wykształcić umiejętności przywódcze.
25 komentarzy
  1. Ania

    Mój sukces to ostatnie cztery miesiące,podczas których odeszłam od męża ,żeby zmienić życie moje i dzieci na lepsze,mój sukces to również nauczenie się siebie,poznanie czego oczekuję, pragnę i kim jestem ,oraz świadomość ,ze dam radę sama z trójką dzieci,pracą i mieszkaniem,ale również jak później się okazało poznanie swoich słabości, zrozumienie popełnionych błędów i walka o tych których kocham ale już nie w pojedynkę i stawiając już siebie na pierwszym miejscu ,ucząc się asertywnych zachowań…każdego dnia.

  2. Dorota

    Sukces no tak dla mnie to ogromna praca nad sobą z Kamilą spotkałam się pierwszy raz w 2015r kiedy przeczytała książkę ” Kobieta Niezależna” potem spotkanie w Krakowie ” ŻYCIE BEZ OGRANICZEŃ”
    A POTEM WIELE GODZIN PRACY DZIENNIK COACHINGOWY od grudnia 2017r. Bardzo dziękuje za to że jestes bo pewno bym się dawno poddała

  3. Urszula

    Kamila, dziękuję bardzo za kolejny raz przypominanie o wartości kobiet. Masz rację każdy z nas startuje z innego poziomu i powinniśmy o tym pamiętać zawsze. Jesteś niezmiernie silna i adertywna osoba. Mi ciagle brakuje asertywności bo siłe do pokonywania trudności jakoś w sobie odnajduje. Dla mnie największa trudnościa jest zyć na codzień z chorobskiem. Wiem że radzę sobie świetnie, jednak ma to odbicie na moich polu zawodowym jak i również w kontaktach z innymi ludźmi. Powiedz proszę jak zbudować w sobie siłę any mimo choroby móc realizować sie ide.

  4. Ada

    Dzień dobry,
    Samodzielnie wychowuję 7 latkę. Rok temu wyprowadziłam się sama z córką z rodzinnego miasta do innego, oddalonego o 500 km, aby rozpocząć nowy etap w życiu. Rozpoczęłam tu pracę w jednej z dużych i znanych firm.
    Mam za sobą rozwód (4 lata temu). Popełniłam w przeszłości klasyczny błąd nie zabezpieczając swojej własności w małżeństwie, na skutek czego aktualnie czekam na sprawę juz drugi rok o odzyskanie nakładów na czyjś majątek. Kiedy odeszłam od ex byłam akurat bez pracy, zostawiłam za sobą wszystko. Musiałam w tydzień znaleźć pracę, mieszkanie i przedszkole. Zarobić, aby wynająć mieszkanie i utrzymać dziecko i siebie. Udało mi się to dzięki wysiłkowi, podejmowaniu pracy dodatkowej, doszkalaniu się. Mam do dyspozycji jedynie swoje ręce, głowę i komputer. Jestem bardzo wdzięczna za to, że na swojej drodze spotykam ludzi, którzy niekiedy jednym drobnym gestem lub słowem zmieniają bardzo wiele. Odpowiedni ludzie i relacje to jest coś, co jest nie do przecenienia.
    Aktualnie jestem przed dużą zmianą: chcę założyć swoją działalność. Mam jednak problem z pokonaniem nieśmiałości, niepewności siebie i porównywania się z innymi, w czym na ogół wypadam bardzo blado. W tym roku zaplanowałam, że pracuję nad tym, żeby odzyskać wiarę w swoje możliwości i wzmocnić swoją asertywność. Staram się też uporządkować swoje życie osobiste i nauczyć się uwierzyć w związek i zaufać od nowa. Wiem, że bez tego nie zrobię kolejnego kroku….

  5. doli

    Czym jest ten sukces? Co jest dobre bida czy niezależność?
    2011 zaczął mi się sukces jak i koszmar.
    W tym roku mama przepisałam i mi przed ślubem działkę jak byłam mi obiecana przez 15 lat.
    Momentalnie po tym brałam ślub i tu się zaczęło. Ciotka nie mogła się z tym pogodzić ze ja biedna bez pracy przejmuje działkę na której po ślubie miałam się budować z mężem który był bez pracy i z innego województwa. Był to szok dla rodziny wróżono mi w prostu budowa 14 lat i nie damy rady.
    Działka jaka dostałam była działka ze starymi walącymi się budynkami. Ruszyliśmy z budowa 2012r zamieszkali my w starym domu bez porodu i wody nasza telewizja był tablet a świecka prądem. 2013 r 31 marca w święta wielkanocne już byłam w domu – pytanie jak to możliwe?
    Nikt mi nie wierzył a ja wniosłam stara wersalkę od kuzyna stuł krzesła plastikowe piecyk do grzania a mama ciasto upiekła i było radośnie. Dało się a tak się wszyscy śmiali jak mówiłam ze na święta będę w swoim domu. Tylko ja nie mówiłam ze po świętach się znów wyprowadzę hehe.
    May miał cos kasz uskładane a na codzien chodzili my na kursy za kore dostawali stypendium . Dużo maź zrobił w domu , płytki szpachlowanie kucie na prąd. Po 2 latach mieli my cały dół gotowy i się zaczęło. Najpierw się rozeszło o ogrodnika którego poprosiłam o namiary rodzinne zostałam wręcz zrypana jak ja w ogóle śmiałam pytać i skąd mam kasę. W prostu mi kuzynka powiedziała ze taki ktoś jak ja niema prawa myśleć o luksusie. Później było o odrodzeniu jak mówiłam ze będę robić powiedziano ze ja sobie sprawy niż daje co ja w ogóle mówię i ile to kosztuje. Coraz bardziej rodzina mnie już zaczęła unikać im więcej miała tym bardziej byli wkurwieni. A my jeszcze do tego choroba brakowanie kasy w leczenie. Już rodziny nie informowałam swojej by mnie zbesztana skąd mam kasę. Tylko rodzina męża wiedziała bo to jego wina –niezbyt przychylni byli bo mieli daleko by nas kontrolować. Postanowiłam założyć wiedziałam ze tak czy owak będę chorować. Przygotowałam się super według siebie pełno certyfikatów z darmowych szkoleń i nawet załatwiłam sobie szkolenie siłowo zadano na koparkę. Udało się mam papier udało mi się napisać biznes polan nie wiem jak ale się udało. No i się zaczęło potrzebuje poręczycieli 2ch. Poszłam do kuzyna bo ma firmę a ten mnie jebie ze sobie sprawy nie zdaje co ja mówię. On takich pieniędzy nie widział chodź ma dom wyładowany w marmurach i tym co najdroższe. Nawet się nie pytał co za firma i co wiem jak to widzę jebał mnie. Ciotka księgowa też mnie beształa ze sobie nie zdaje sprawy co ja bredzę.
    Nikt mi nie poręczył oczywiście wzięłam pieniądze pod zastaw domu i się nie przyznałam powiedziałam wszystkim ze mi obcy poręczył. Kupiłam koparkę i postawiłam. Nikt z rodziny mnie nie odwiedził unikali mnie jak ognia. Cała firmę przechorowałam firma mnie trzymała w pionie bym się nie załamała. Zamknęłam firmę chorować nie skończyłam zaraz po zamknięciu poszłam na kurs później na fikcyjny staż i ciągle chorowałam choć o tym nikt nie wiedział. Nadal choruje pobierając chorobowe a każdy myśli ze ogóle nie pracowałam.
    Rodzina w ogóle nie utrzymuje z nami kontaktu choć mieszkamy obok siebie nawet nas na wesele nie zaproszono bo mam dużo.Jeszcze jedno pisze książę o chorobie i jak to jest chce ja wydać
    Pytanie czy to jest sukces

    • Agnieszka Kądziołka

      To jest pytanie do Ciebie, czy to jest sukces:)?

  6. Magda

    Cześć, dziękuję za to wideo … z trochę innego powodu niż większość osób.
    Zaczęłam sobie uświadamiać, dlaczego nie czuję się spełniona, pomimo że moje życie można by było nazwać pasmem sukcesów.
    Osiągnięcia sportowe, stabilizacja finansowa i niezależność od zawsze, udane małżeństwo (trzecie) i cudowne zdrowe dziecko pomimo późnego macierzyństwa. Nawet dwa zaliczone rozwody to całkiem przyjemne przeżycia (20 minut) w przyjaznej atmosferze zakończone obiadem z już ex-mężem ?
    Startowałam z pozycji dobrej, obecnie mam pozycję bardzo dobrą i to chyba jest właśnie powodem lekkiej frustracji – chcąc nie chcąc porównuję się właśnie z innymi osobami, startującymi z pozycji dużo gorszej i stwierdzam, że jak jest zbyt łatwo, to się człowiek rozleniwia.
    Lubię ciężką pracę, walkę i wyzwania (to zostało po zawodach sportowych) a obecnie nie czuję, że idę do przodu „osiadłam na laurach”, ale też nie jest to miejsce, w którym chciałam się znaleźć, więc brak poczucia satysfakcji i spełnienia.
    Sukcesem jest dla mnie właśnie poczucie spełnienia i satysfakcja z tego co się osiągnęło. A do tego faktycznie muszę czuć, że to mnie kosztuje, że potrzebny jest wysiłek i praca ….
    A gdzie chciałabym być? Skala Kamili by mi odpowiadała ?

  7. Zofia

    witam.Jestem teraz na kolejnym zakręcie i próbuję poukładać swoje życie tak by dało się żyć.Tak akurat mam ,że sprawy materialne i osiąganie sukcesów zawodowych mam za sobą. Aczkolwiek nie narzekam.Jestem emerytowanym pracownikiem socjalnym a praca wielu rzeczy mnie nauczyła. Za swój osobisty sukces uważam fakt ,że udało mi się syna zmotywować do leczenia /4 lata przeciągania liny/ i od 14 lat jest trzeżwym narkomanem. I jest to dla mnie ważniejsze niż np.posiadanie tego samego co mają inni.Przewartościowałam wiele rzeczy. Teraz przede mną zadanie o wiele chyba trudniejsze.Mąż,przemoc z jego strony do niedawna tylko psychiczna. Życzcie mi odwagi i wiele wiele siły. POzdrawiam.

    • Karolina Kozielska

      Dziękuje, że podzieliłaś się swoim sukcesem.
      Miałaś ogromną siłę i odwagę, aby zawalczyć o syna. Teraz życzę Ci tej samej siły i odwagi w walce o siebie samą!
      Powodzenia

      Karolina Kozielska
      RBC

  8. Gosia

    Jestem mamą dwójki dzieci (2 i 10 lat). Razem z mężem pracujemy za granica. W Niemczech. Córka chodzi już do szkoły, syn niedługo pójdzie do przedszkola. W Polsce „się nie udalo”. Mieszkaliśmy na wsi na Podkarpaciu. Tutaj też nie ma kokosów. Oboje z mężem jesteśmy nieśmiali, on do tego pesymista. Marzyła nam się własna firma. Chcieliśmy pomagać ludziom z Podkarpacia i być może także z Ukrainy w znajdowaniu pracy w Niemczech. Coś na zasadzie pośrednictwa pracy. Jak na razie na marzeniach się skończyło. Pracujemy na zmiany żebyśmy mogli zająć się dziecmi. Mąż wraca z pracy A ja wychodzę. Jak wracam to on zasypia bo już nie ma siły. Kładę spać dzieci i następnego dnia to samo. Nawet nie mamy czasu żeby spokojnie porozmawiać. W chwili obecnej mam wrażenie że wszyscy dookoła sobie lepiej radzą od nas. :(

  9. Małgorzata

    Staram się nie porównywać do nikogo, jednak nie bardzo mi to wychodzi. Ciągle łapię się na tym, że właśnie stawiam się na przegranej pozycji. Rozwiodłam się jakieś cztery lata temu. Nie mieliśmy z byłym mężem dzieci. Niedawno usłyszałam od jednej osoby, że jej zdaniem „jeśli nie miałam dzieci to znaczy, że się nie rozwiodłam”. Strasznie zabolały mnie te słowa i pewnie tak nie powinno być, ale gdzieś podcięło to moje skrzydła. A byłam taka dumna z siebie, że dałam radę wyrwać się ze związku, który zabrał mi moją tożsamość, moją kobiecość, odcisnął ogromne piętno na moim poczuciu wartości. Wyciągnęłam się z bardzo złego myślenia o sobie dzięki terapiom, nauczyłam się żyć bez męża, uwierzyłam w to, że jestem wartościową osobą i że mam prawo decydować o sobie i swoim ciele. Bardzo dużo mnie to kosztowało emocjonalnie. Byłam również w miejscu, w którym nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek się znajdę i zadawałam sobie pytanie „Dlaczego ja?” Nie miałam wsparcia najbliższych – rodziców, nie powiedzieli „córko my Ci pomożemy, obojętnie co nie zdecydujesz jesteśmy z Tobą” wręcz było ciśnienie, „żeby jeszcze powalczyć, jeszcze spróbować”, a ja już nie chciałam, ale nie miałam odwagi przyznać się do tego, ponieważ wiedziałam, że ta decyzja nie zostanie zaakceptowana i tkwiłam tak jeszcze kolejny rok i kolejny. Nie mogłam się pogodzić, że ktoś tak po prostu sobie powiedział, że ,mój rozwód to nic takiego. A tymczasem, na tamten moment, połowę mojego dotychczasowego życia spędziłam właśnie z byłym mężem, dokładnie 14 lat.
    Dziękuję za to nagranie, ponieważ przypomniało mi o mojej sile, jaką w sobie odnalazłam podejmując ostatecznie decyzję o rozwodzie, po trzech latach tułania się po psychologach, terapeutach i psychiatrach, w poszukiwaniu potwierdzenia, że jednak jestem normalna i mam prawo do swoich uczuć i emocji. Nie wiedziałam co będzie, nie wiedziałam czy sobie poradzę sama emocjonalnie i finansowo, musiałam nauczyć się być sama, ponieważ wcześniej cały czas był mój były mąż. Mimo wszystko nie wyobrażałam sobie życia bez niego, a jednak zaryzykowałam. Rzuciłam się w tą „czarną dziurę”, którą wtedy tylko widziałam i nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że jednak coś może jeszcze być więcej oprócz końca.
    Dziękuję za komentarze. Dają mi motywację do tego, żeby dalej walczyć o siebie, że można w każdym wieku zacząć coś od nowa. Pokazujecie, dzieląc się swoimi doświadczeniami, że w każdej sytuacji można sobie poradzić.
    Kamila dziękuję za to co robisz i za to, że masz odwagę to robić. Tak jak dzisiaj mówiłaś na Instagramie, że też masz czasem wątpliwości, ale mimo wszystko nadal podążasz swoją drogą. Czasem porównuję się, patrząc na Ciebie, że jestem w podobnym wieku, a do czego właściwie doszłam i co mam w życiu. Na ten moment nawet nie jestem samodzielna finansowo, ale uświadomiłaś mi tym nagraniem, że jeśli przestanę porównywać się do innych to może w końcu dostrzegę to do czego sama doszłam. Zapomniałam już jak wielkim sukcesem dla mnie była zmiana mojego życia, chociaż wszyscy patrzyli na mnie i pukali się w czoło, bo „przecież miałam wszystko”. Z wystraszonej, małej dziewczynki, której ktoś wmawiał, że sobie w „życiu bez niego nie poradzi i że wszyscy mężczyźni są tacy sami” dzisiaj jestem w miejscu, w którym gdyby ktoś mi powiedział, kilka lat temu, że tak będzie wyglądało moje życie, to wtedy ja, patrząc na niego popukałabym się w czoło :) Tak, jestem z siebie dumna. Dziękuję Ci bardzo, że kolejny raz ustawiłaś mnie do pionu. Już dosyć porównywania się z innymi. Już czas wskoczyć znowu na właściwe tory „bycia sobą”. Nie po to wydałam tyle pieniędzy na terapie i poświęciłam tyle czasu na odnalezienie swojej tożsamości, aby teraz podziwiać „cudze wystawy”. Tak jak mówisz „każdy zapłacił swoją cenę”, ja również, więc od dziś zmieniam kierunek patrzenia z sukcesów innych (z całym szacunkiem dla niech) na swoje własne.

  10. Mariola

    Witam serdecznie.
    Największym sukcesem jaki można osiągnąć, wg mnie, to być kobietą niezależną finansowo , aby samodzielnie regulować swoje zobowiązania, jednocześnie nie tracąc z oczu relacji z innymi. Jeśli zarobisz pieniądze i ludzie się do ciebie nadal uśmiechają to znaczy, ze zrobiłaś dobrą robotę.

  11. Maria

    Dzień dobry,
    jestem na samym początku drogi, którą wybrałam. Chcę budować moją niezależność – w tym finansową, której brak ogromnie mi doskwiera – w MLM. Starannie wybrałam firmę, z którą rozpoczynam współpracę i angażuję się odpowiedzialnie w pracę.
    Zdaję sobie sprawę doskonale, że nie da się rzetelnie ocenić osiągnięć kogoś innego, nie znając kosztów, które ta osoba musiała ponieść, żeby dotrzeć do miejsca, w którym jest, a które może stać się przedmiotem naszej zazdrości.
    Osiągnięcia Kamili budzą mój najszczerszy podziw i szacunek. Znamy się od wielu lat i nie od dziś wiem, jakie koszty Kamila musiała na swojej drodze ponieść. Kłaniam się nisko z wyrazami szacunku.
    Wiem też, że żaden moment nie jest idealny na rozpoczęcie nowej drogi…. ale każdy jest jednakowo dobry…
    Co aktualnie doceniam w swojej sytuacji? Na pewno doświadczenie – zawodowe i życiowe. Na pewno również grupę przyjaciół i znajomych, którzy – jak mogę wnosić z Ich stosunku do mnie – mnie lubią, cenią, szanują i życzą mi jak najlepiej. Cieszę się też ze znajomości kilku języków obcych; mam nadzieję, że pomogą mi rozwijać skrzydła również poza granicami Polski, bo takie możliwości MLM daje.
    Co jest moją słabą stroną? Na pewno wiek, niestety….. no cóż…..
    Ale każdego dnia idę powoli do przodu, we właściwym kierunku, nie pozwalając na rozpraszanie mojej uwagi nieważnymi sprawami (choć kilka zdjeć z wczorajszego ślubu w Wielkiej Brytanii obejrzałam….:-) )
    Dużo się uczę, czytam, uprawiam sport (uczę tańca towarzyskiego :-) i gram w tenisa, staram się zdrowo jeść i dbać o rodzinę….. I ogromnie dziękuję za szkolenie Kobieta Niezależna – BARDZO mi to pomaga każdego dnia….!!! Pozdrowienia serdeczne!!!

  12. Elżbieta

    Kamila wygladasz przepięknie.Fryzura mnie zachwyciła.Jedna z piękniejszych odsłon.

  13. Anna

    Startuję z jakże upokarzającej pozycji.
    Po rozwodzie, zaraz na korytarzu, mój mąż, który wyczyścił mnie z całego dorobku życia, wszystkich oszczędności powiedział z pogardą, „nie dasz sobie rady”
    Samodzielnie wychowuję do dziś 2 małe kaczory, które już mają 11 i 9 lat.
    Niedawno siedziałam na komisji o orzekaniu niepełnosprawności, (mój syn ma zespół Aspergera), i było to bardzo upokarzające doświadczenie, Cała masa rodziców dzieci z autyzmem umówiona na 13stą. Dzieci płaczących i piszczących, dramat nie do opisania. A można było dla każdego z nas ustalić 20 min wizytę na konkretną godzinę. 30 marca zabrano nam świadczenia opiekuńcze, jedyne źródło mojego utrzymania. Ten sam lekarz (kobieta), która alkoholikowi przyznaje je od ręki, podczas gdy ja muszę uzbierać stertę zaświadczeń i dokumentów od specjalistów robi to w 5 min bez głębszej refleksji. Syn ma trudności społeczne, jego edukacja odbywa się w domu w różne dni i pory, czasem wożę go na zajęcia do szkoły czasem na basen itp. Wymaga on mojego wsparcia. Nocami uczę się i rozwijam-to moja pasja. Biegam też regularnie 10K aby wzmocnić charakter.
    Siedziałam tam w tej poczekalni i przypomniałam sobie słowa Kamili ze szkolenia Kobieta Niezależna w Listopadzie, kiedy zapytała „a gdyby ktoś za 10 lat miałby cię zapowiedzieć na tej scenie to jak byś chciała aby te słowa brzmiały”
    Pomyślałam, „Anie Robins-silna kobieta, która dała radę”
    Zapisałam się na lipiec na Certyfikowany kurs instruktora Nordic Walking w Warszawie. Ta licencja pozwoli mi otworzyć firmę szkoleniową, która wiem, że będzie moją dźwignią do dalszych sukcesów w rozwoju osobistym i nie tylko. Prowadzę grupę wsparcia dla kobiet „Bohaterki Codzienności” , na której staram się zachęcać kobiety do stawiania czoła wyzwaniom życiowym.
    Dziś mogę sobie pogratulować tego, że jestem i idę dalej. Że się nie rozsypałam, ale nieustannie układam nowy plan działań. Kiedy życie kolejny raz wali mi się na głowę, wstaję, otrzepuję tyłek ,segreguję wszystko krok po kroku, i szukam nowych rozwiązań.

    • Agata Krzyżanowska

      Anno, „siła jest kobietą”. I Ty właśnie jesteś tą SIŁĄ!!!
      Dziękuję Ci bardzo za Twój wpis.
      Trzymam kciuki za Twoje sukcesy.

    • Natalia

      Wow! Naprawdę podziwiam Pani Aniu i chylę czoło. Pani jest naprawdę niesamowita. Brawo, brawo, brawo. Myślę, że nie jedną kobietę taka sytuacja by przerosła. Jest Pani baaardzo silną, odważną, świadomą kobietą Trzymam kciuki i życzę powodzenia w realizacji Pani marzeń.

      • Małgorzata

        Anna, brak mi słów. Jestem pod wrażeniem Twojej historii, niesamowitej siły i samodyscypliny. Po prostu wow. Gratuluję odwagi i determinacji. Jesteś dzielną Kobietą i widać nabierasz rozpędu. Z całego serca życzę Ci wszystkiego dobrego, niech moc i entuzjazm będą cały czas z Tobą. Naprawdę Cię podziwiam. Jesteś niesamowita.

    • Justyna

      Przesyłam moc wsparcia, jesteś niezwykła!

  14. Małgorzata

    Witaj Kamilo,
    Chciałam się podzielić moim sukcesem w postaci takiej, iż udało mi się zbudować mój biznes online do tego stopnia, że mogę pracować z dowolnego miejsca na ziemi pod warunkiem dostępności do internetu ;)
    Uważam to za wspaniałą możliwość pracy, rozwoju osobistego i praktycznie bez żadnych ograniczeń można osiągać swoje cele. Pisząc ten wpis przebywam właśnie w Hiszpanii w pięknych okolicznościach przyrody. I to jest piękne:) Jestem z tego bardzo dumna i wdzięczna. Chcieć to znaczy móc. Pozdrawiam bardzo serdecznie Małgorzata Plewczyńska

    • Agata Krzyżanowska

      Małgosiu, cieszę się z Twojego sukcesu!!
      Pamiętam jak byłaś na początku budowania swojej firmy. To niesamowite jak wiele zrobiłaś przez ten czas, ile pracy wykonałaś!
      Życzę Ci kochana dalszych sukcesów na Twojej drodze życia :) :)
      Ściskam.

      • Małgorzata

        Dziękuję Ci bardzo Kochana i cieszę się również z Twoich sukcesów. Powodzenia ;))

    • Renata

      Gratuluje Ci Malgorzato sukcesu , tak to wspaniala mozliwosc pracy.
      Jestem na tej stronie i czytam komentarze, bo szukam dokladnie tego,co Ty juz osiagnelas. To moje pragnienie – moc pracowac zdalnie, z kazdego miejsca na ziemi. Taka praca pozwolilaby mi umozliwilaby mi opieka nad Rodzicami ale i przebywanie z mezem, mieszkajacym 1800 km od moich Rodzicow.
      Praca z kazdego miejsca jest jedyna opcja dla mnie na najblizsza przyszlosc ( nawet na zawsze ) .
      Dodatkowa trudnoscia ( ? ) jest moj wiek – 50 lat. Ale wiem ze kobiety 50+ rozpoczynaja wlasne biznesy , czesto z sukcesami. Moze i ja mam szanse na prace , ktora spelni moje oczekiwania i da radosc?
      Jeszcze raz Tobie gratuluje, super ze juz masz to za soba : )

  15. Zosia

    Startowałam z pozycji, którą wszyscy uważali za przegraną:). Sport, który wybrałam co prawda uprawia się przez całe życie, ale ja zaczęłam bardzo późno, rok przed trzydziestką. Wcześniej nie grałam praktycznie wcale, znałam zasady i tyle. Kiedy zaczynałam usłyszałam, od najważniejszego człowieka, który chciał mi oszczędzić rozczarowań, że nie mam szans osiągnąć jakiegokolwiek sportowego poziomu, bo zaczęłam za późno, mam rodzinę, doktorat, pracę i ominęłam etap juniorski. Po 6 latach ciężką pracą osiągnęłam bardzo dużo. Już nikt we mnie nie wątpi (no dobra, nikt kto mnie zna, środowisko i tak patrzy z niedowierzaniem i przymrużeniem oka i się zastanawia o co chodzi i skąd się wzięłam w tym miejscu, gdzie jestem, zwłaszcza, że większość braków mam na poziomie emocjonalnym, a i moja aparycja może być myląca;)) Mimo, że mam za sobą właśnie pierwszy poważny kryzys motywacji i jeszcze ogrom pracy przede mną wiem, że osiągnę poziom mistrzowski:). Ale tylko ja wiem ile tak naprawdę to mnie będzie kosztowało.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

©2019 Rowińska Business Coaching | Regulamin | Wysyłka | Polityka cookies | Program partnerski

Personal Branding by GrandBrand GrandBrand

Napisz do nas

Masz pytanie? Propozycję współpracy? Wyślij proszę wiadomość.

Wysyłam...
BEZPŁATNY EBOOK

Log in with your credentials

Forgot your details?