Jednym zdaniem pisząc, warto w życiu zająć się sobą.

Wiele osób, które mam okazję obserwować, ma w zwyczaju zajmować się w życiu innymi ludźmi zamiast sobą. Godziny dziennie poświęcają na analizowanie cudzych sytuacji życiowych, na udzielanie rad, o które nikt ich nie prosi, bądź też zastanawianie się, co o nich myślą inni ludzie.

Zwykle doskonale wiedzą, co inni powinni robić i jak postępować, aby im się dobrze żyło. Jednocześnie niewspółmiernie mało czasu poświęcają na zajmowanie się sobą. Nie jest to bynajmniej powodowane jakąś szczególną miłością do bliźnich. Częstą przyczyną jest chęć podbudowania siebie. Lepszego myślenia o sobie samym.

Zestawiając siebie z innymi, z reguły wybieramy kategorię porównań i ludzi, na tle których wypadamy lepiej.

Inną z przyczyn jest brak miłości do samego siebie, który powoduje, że w poczuciu niezasługiwania zajmujemy się potrzebami innych ludzi, zapominając o sobie.

Czy zdarza ci się w życiu przyjmować rolę, w ramach której niemal „zbawiasz” innych ludzi? Pomagasz im niekoniecznie proszony o pomoc, lepiej wiesz, co im w życiu potrzebne do szczęścia, czego potrzebują, jak powinni żyć?

Zdarza ci się żyć życiem innych i tkwić w przekonaniu, że jesteś niezastąpiony, że bez ciebie sobie nie poradzą?

Bądź czy zdarza ci się spotkać takie osoby w swoim życiu, które chcą „zbawić” ciebie? Dają sobie prawo do tego, aby informować cię, czy i z kim będzie ci najlepiej w życiu, kiedy i ile dzieci powinieneś mieć, jakie studia kończyć, bądź nie kończyć żadnych, w czym najlepiej wyglądasz, jak powinieneś spędzić święta, gdzie zorganizować przyjęcie weselne, kogo zaprosić. Gdzie posłać dzieci do szkoły, ile miesięcy karmić piersią, na co wydawać pieniądze…

Dużym punktem zwrotnym było dla mnie szkolenie z Jackiem Santorskim (psycholog biznesu), podczas którego zapoznałam się szczegółowo z trójkątem dramatycznym.

Jego twórcą jest dr Stephen Karpman. W niezwykle jasny sposób obrazuje on niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą budowanie relacji opartych na trójkącie dramatycznym.

Ponieważ przystąpiłeś do świadomego i odpowiedzialnego budowania swojego życia, zdecydowałam się zapoznać cię z tym trójkątem trochę bliżej.

KamilaRowinskaTrojkatKarmpana-Maly

 

 

Ofiara, Wybawiciel lub Prześladowca to trzy role, jakie można przyjąć, będąc w trójkącie dramatycznym Karpmana. Poruszanie się po trójkącie dramatycznym polega na naprzemiennym wchodzeniu w relacji w rolę Ofiary (chcącą uchodzić za bezsilną), Wybawiciela (pomagającego) i Prześladowcy (kata).

Pokusie wejścia w jedną z ról trójkąta ulegamy często zarówno w relacjach zawodowych, jak i w kontaktach z bliskimi nam osobami. Potrzeba nam dużej samoświadomości, poczucia własnej wartości, asertywności oraz zdrowych intencji, aby tworzyć konstruktywne relacje poza trójkątem.

Wejście do trójkąta może zapoczątkować osoba przyjmująca rolę Wybawiciela.

Poproszona, lub nawet niepoproszona o pomoc, może zacząć bardzo aktywnie pomagać innym, a wręcz nawet wyręczać innych w ich obowiązkach. Może, a nawet często robi to, z pominięciem własnych potrzeb i zdrowo pojętych interesów. Np. ojciec, do którego przychodzi wieczorem dziecko z informacją, że zapomniało o tym, że na jutro ma zostać napisane wypracowanie z ostatniej lektury. Ojciec może przyjąć postawę Wybawiciela i napisać wypracowanie za dziecko, tak aby nie dostało złej oceny. W ramach ogólnie pojętej „troski o dziecko, jego dobre wyniki w nauce itp.”. Robiąc to, będzie czuł irytację, że nie może się zrelaksować po pracy.

Gdy sytuacja się powtórzy, coraz bardziej będzie usadawiał się w roli Ofiary, która „musi odrabiać” zadania domowe dziecka, nie ma czasu dla siebie. Dziecko coraz częściej może wchodzić w rolę osoby zapominającej o zadaniu, ponieważ nie wiąże się to dla niego z odpowiedzialnością za swoją naukę. Tato marudzi, ale wypracowanie jest napisane. W rezultacie rzeczywiste wyniki dziecka w nauce nie będą się wcale poprawiały, a samoocena będzie spadała. Ojciec może zacząć odczuwać agresję z powodu swojej roli i wchodzić w rolę Prześladowcy, chociażby poprzez słowne komentarze, a dziecko może wejść w rolę Ofiary. Matka, obecna w domu, może za to przejść w rolę Wybawcy dziecka.

W innej sytuacji mama może uznać, że jej córka, kiedy urodzi dziecko, z pewnością sobie bez niej nie poradzi, i nawet bez wyraźnej prośby wejść w rolę Wybawiciela, wprowadzając się niemal do domu świeżo upieczonych rodziców. Nie pojedzie do sanatorium, nie pójdzie do lekarza, zrezygnuje ze swoich ważnych planów, ponieważ jest przekonana, „że bez niej to się udać nie może”. Będzie „w dobrej wierze” instruować młodych rodziców co do tego, co mają robić, jak mają robić i podejmować za nich decyzje o tym, jak powinni opiekować się dzieckiem. Od tej postawy już tylko krok do wejścia w rolę Ofiary, której młodzi rodzice nie dość, że nie chcą słuchać, to w dodatku nie wyrażają w stosunku do niej wdzięczności.

W pracy jedna koleżanka może wobec drugiej przyjąć postawę zbawienną, godząc się na przejęcie części obowiązków, zostawanie po godzinach, przychodzenie w weekendy, ponieważ ta pierwsza: rozpoczyna studia, ma trudniejszy dojazd do pracy, ma kłopoty osobiste. Jednocześnie może rezygnować ze swoich potrzeb i za chwilę ustawić się w roli Ofiary, a co za tym idzie w kolejnym etapie zacząć obwiniać koleżankę, której dobrowolnie zobowiązała się pomóc, o swój wytężony czas pracy.

Do wariantu bycia Wybawcą można dodać jeszcze wiele sytuacji związanych z finansami, w których to ktoś decyduje się utrzymywać drugą dorosłą osobę, rezygnując tym samym z własnych potrzeb. Na przykład rodzice dorosłego mężczyzny wybawiający syna z jego problemów finansowych, które notabene sam sobie stworzył, zapewniając mu miękkie życiowe lądowanie w każdej sytuacji.

Trójkąt dramatyczny Karpmana pokazuje, jak niefortunnie przebiegają nasze relacje, gdy zatracamy umiar w ustalaniu granic i dawaniu innym . Ponieważ wejściem do trójkąta z reguły jest przyjęcie roli Wybawcy, dlatego szczególnie trzeba zadbać o to, aby się w nim nie znaleźć.

Najczęstsze zachowania Wybawców:

  • Myślenie, mówienie i decydowanie za innych;

  • Robienie czegoś za kogoś, kto sam może, a nawet powinien to zrobić.

  • Rozwiązywanie problemów innych dorosłych ludzi.

Co może wpływać na potrzebę bycia Wybawcą?

  • Niska samoocena i przekonanie, że nie można mnie lubić, jeśli nie jestem dla innych pomocny w każdym momencie;

  • Potrzeba bycia docenionym, potrzebnym lub uzyskania wdzięczności;

  • Wyrzuty sumienia względem innych; ŽŽ

  • Poczucie winy;

  • Przekonanie o nieudolności innych ludzi i brak wiary w ich możliwości;

  • Poczucie wyższości, posiadania większych możliwości, siły, kompetencji;

  • Brak świadomości, że wybawianie innych może ich „upośledzać” i odbierać szansę na wzięcie odpowiedzialności za ich własne życie;

  • Pycha i przekonanie, że wiem lepiej, co dla innych jest właściwe i dobre.

Aby spojrzeć na to zagadnienie z innej perspektywy, przeczytaj „Przypowieść o motylu”

Przypowieść o motylu, któremu człowiek nie dał szansy na to, by rozwijał się wtedy, gdy przyjdzie dla niego czas i okaleczył go w imię „pomocy”, idealnie obrazuje, jakie skutki może mieć przyjęcie roli Wybawcy. 

(…) Pewnego dnia poczwarka zaczęła wykluwać się ze swojego kokonu. Mężczyzna usiadł i przyglądał się, jak przeciska swoje ciało przez malutki otwór w oczekiwaniu aż pojawi się motyl. Poczwarka zatrzymała się.

Mężczyzna uznał, że zaszła tak daleko jak mogła i dalej już nie ma sił. Postanowił jej pomóc. Wziął nożyczki i rozciął motyli kokon. Poczwarka wyszła dalej. Miała za to wątłe ciało i w niczym nie przypominała pięknego motyla. Mężczyzna kontynuował obserwację, ponieważ spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyle zaczną grubieć, powiększać się, dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć.

Tak się nie stało! Motyl pozostał jedynie poczwarką czołgającą się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczonymi skrzydłami.

Człowiek w całej swej dobroduszności mógł nie wiedzieć, że walka motyla z kokonem była bodźcem dla jego skrzydeł i dzięki temu motyl jest w stanie latać, gdy tylko pokona opór kokonu.

Jaką rolę w tej przypowieści obrałby motyl na jej zakończenie, gdyby potrafił ją wyrazić?

Pokonywanie trudności jest w życiu potrzebne do tego, aby rozwijać się, dojrzewać, wzrastać, budować swoją siłę.

Zachęcam cię do zadbania o swoje granice w relacjach, zarówno prywatnych, jak i zawodowych. Pomocna w ich wytyczaniu będzie gama zachowań asertywnych, które służyć będą do zachowania higieny i równowagi w twoich stosunkach z innymi.

W ten sposób uchronisz się od niszczącego „trójkąta nienawiści”.

Początkiem będzie ustawienie granic i zdanie sobie sprawy z ich istnienia. W książce Więzy i więzi autorstwa Lynne i Billa Hybelsów (Więzy i więzi. Jak stworzyć udany związek, Kraków 2010) pięknie opisano ich istotę.

„Granice pozwalają nam zdefiniować, gdzie kończymy się my, a zaczyna się ktoś inny i za co my jesteśmy odpowiedzialni, a za co ktoś inny. Pomagają określić nasze związki z innymi i chronić się przed obezwładnieniem przez innych”.

Ludzie, którzy przyjmują role Wybawców, najczęściej postrzegani są jako osoby aktywne, pełne miłości dla innych i osoby niezwykle odpowiedzialne.

Z reguły jednak są odpowiedzialne na wszystkich, tylko nie za siebie i za swoje uczucia. Przejmują na siebie odpowiedzialność za myśli, zachowania i emocje innych ludzi. Bardziej martwią się tym, co czują i myślą inni, niż tym, co czują i myślą oni sami. Dbają o potrzeby innych, pomijając swoje własne. Troszczą się o rozwój innych, jednocześnie zapominając o swoim.

Często później czują się wykorzystani, rozżaleni, zaniedbani. W dodatku nie otrzymują takiej porcji wdzięczności, jakiej nieświadomie oczekiwali.

Najczęściej w rolę Wybawcy wchodzą kobiety. Często jest to spowodowane tym, że część z nich jest przekonana o tym, iż taka jest ich rola w społeczeństwie i tego się od nich oczekuje. Ich matki przekazały im taki wzorzec, stawiając swoje potrzeby zawsze na końcu.

Znam kobietę, którą bardzo lubię, i jednocześnie obserwuję u niej podążanie za tym wzorcem. Jest ona żoną i mamą trójki dzieci. Sytuacja finansowa jej rodziny jest stabilna i spokojnie można uznać, że lepsza od średniej krajowej. Oboje z małżonków pracują i zarabiają porównywalne kwoty. W ich domu potrzeby dzieci i męża zawsze stawiane są na pierwszym miejscu. I nie chodzi mi tu o potrzeby pierwszego stopnia, takie jak jedzenie czy lekarstwa, piszę o wszystkich potrzebach.

Kobieta ta ma sporą nadwagę, która zaczęła już wpływać na jej ogólny stan zdrowia. Ma bardzo niekorzystny wpływ m.in. na jej kręgosłup. Pojawiły się pierwsze problemy…

Pewnego dnia podjęłyśmy rozmowę na temat owych problemów zdrowotnych, nadwagi i tego, co zamierza z tym zrobić. Moja rozmówczyni zaskoczyła mnie niezmiernie, kiedy oświadczyła, że była już u dietetyka oraz na badaniach lekarskich, jednak nie może kontynuować teraz wizyt, ponieważ kosztują 80 zł miesięcznie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym nie wiedziała, że tej samej kwoty miesięcznie nie odmówi swojemu najstarszemu synowi na wyjście do kina z dziewczyną. Jej wycofywanie się z własnych potrzeb zaszło tak daleko, że randkę syna przedkłada ponad swoje zdrowie! Robi to, ustawiając się w pozycji Ofiary, która „jeszcze kilka lat się przemęczy, dzieci się usamodzielnią i wreszcie będzie mogła zająć się sobą”. Nie trudno domyślić się, że jeśli teraz nie zmieni swojej postawy i nie da sobie prawa do zaspokajania swoich potrzeb, niewiele się zmieni w przyszłości. Dzieci, nawet wtedy gdy będą dorosłe, będą miały przecież potrzeby finansowe. Studia, wesele, mieszkanie, samochód, wnuki…

Dr H. Cloud w swojej książce When Your World Makes No Sense pisze:

„[…] Jako dorosły człowiek dokonujesz wyborów. Możesz brać za nie odpowiedzialność i przyznawać się do nich. Jeśli coś dajesz, na jakimś etapie podejmujesz decyzję, żeby to zrobić; przestań zachowywać się tak, jakby inni cię do tego zmuszali. Jeśli pracujesz w miejscu, którego nie lubisz, weź na siebie odpowiedzialność za znalezienie innego. Jeśli krytykuje cię przyjaciel, weź odpowiedzialność za fakt, że zgadzasz się z nim spotykać. Ponosisz odpowiedzialność za to, co decydujesz się robić. Możesz zmienić swoje życie, odmawiając zachowywania się jak ofiara”.

W jakich sytuacjach ty masz tendencję do tego, aby wybawiać innych i mówić im, jak powinni żyć? Martwić się o potrzeby dorosłych ludzi? Wykazywać się nadopiekuńczością? Przejmować odpowiedzialność za emocje i stany innych ludzi? W jakich sytuacjach najczęściej pomijasz siebie i swoje potrzeby? Co powoduje, że tak robisz?

Ja sama kilkakrotnie w życiu weszłam w rolę Wybawcy i za każdym razem skończyłam w roli Ofiary. Kilkakrotnie zawodowo zaangażowałam się we współpracę z kobietami, które miały trudną sytuację rodzinną i przekroczyłam granice swojego wsparcia. Zaniedbałam własne potrzeby, przejęłam na siebie odpowiedzialność za sukces tych kobiet, zrobiłam więcej, niż powinnam w tamtej sytuacji. Za każdym razem ponosiłam porażkę i dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że jedyne co mogę zrobić dla innych, to pokazać im możliwość i podać pomocną dłoń, jednak nie mogę ich zanieść na szczyt na swoich plecach.

Chcę uniknąć tutaj nieporozumienia i na wszelki wypadek wyjaśnić, że nie chodzi mi o to, aby nikt nikomu nie pomagał, na nikogo nie zważał i widział tylko koniec swojego nosa. Chodzi mi o to, aby pamiętać o granicy pomiędzy nami a innymi ludźmi. Pomiędzy tym, na co wpływ mamy, a na co już nie. Aby dawać sobie prawo do własnych potrzeb i stawiać je na równi z potrzebami innych ludzi. Aby przestać traktować innych, jak gdyby byli ważniejsi niż my sami!

Zacznij zachowywać się jak dorosły człowiek, który przejmuje odpowiedzialność za siebie i swoje poczynania.

To zmusi innych, aby przejęli odpowiedzialność za siebie. Nawet jeśli się na to nie zdecydują, pamiętaj, że to jest ich życie, mają do tego prawo. Ty masz prawo myśleć o sobie i zajmować się sobą.

Jeśli czujesz, że przyjmowanie roli Wybawcy szczególnie cię dotyczy, możesz skorzystać z kilku poniższych afirmacji, które regularnie powtarzane lub przepisywane, pomogą ci zwrócić uwagę na siebie. Zapisane są w formie żeńskiej, z powodu częstego przyjmowania tej roli przez kobiety.

  • ŽŽ Zasługuję na miłość i szacunek taka, jaka jestem. ŽŽ Mam prawo dbać o swoje potrzeby. Zasługuję na to.

  • Jestem ważna, moje potrzeby są istotne.Ž

  • Ž Mam prawo odmawiać pomocy w sytuacji, gdy czuję, że prośba narusza moje granice.

  • Mogę pomagać innym, jeśli czuję, że tego naprawdę pragnę.

  • Jestem wolna od długów wdzięczności względem innych ludzi.

  • Mam prawo wyrażać swoje uczucia w sposób asertywny.

  • W swoim domu i w pracy dbam o równowagę w braniu i dawaniu. 

  • Mam poczucie, że moi domownicy i współpracownicy angażują się na równi ze mną.

Pamiętaj o granicy pomiędzy tobą a innymi ludźmi. Pomiędzy tym, na co masz wpływ, a na co już nie. Pamiętaj, aby dawać sobie prawo do własnych potrzeb i stawiać je na równi z potrzebami innych ludzi. Aby przestać traktować innych, jak gdyby byli ważniejsi niż ty sam!

Zasługujesz na to, aby zajmować się sobą!

 

Buduj Życie Odpowiedzialnie i Zuchwale - okładka książki Kamili Rowińskiej

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Kamila Rowińska

 

 

 

 


Kamila Rowińska, autorka książki „Zasługujesz na sukces. Zarób swój pierwszy – i kolejny – milion!

Jestem trenerem, coachem i autorką książek o tematyce coachingowej i biznesowej, m.in. bestsellera pt. "Kobieta Niezależna". Prywatnie jestem żoną i mamą dwójki dzieci.
Ukończyłam kierunek Zarządzania Przedsiębiorstwem na Politechnice Śląskiej, kolejno udałam się do Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, które przy Wyższej Szkole Psychologii Społecznej utworzyło kierunek – Coaching.
Przez 13 lat ze spektakularnymi sukcesami budowałam swój biznes zarządzając zespołem sprzedażowym 3500 osób. W 2010 r. zdecydowałam się założyć Rowińska Business Coaching i skoncentrować na wspieraniu innych w zwiększaniu ich efektywności osobistej i biznesowej.
Od tego czasu przeprowadziłam setki szkoleń i sesji coachingowych. Tysiącom osób pomogłam uwolnić swój potencjał, odnaleźć motywację, zwiększyć pewność siebie, samodyscyplinę i wykształcić umiejętności przywódcze.
58 komentarzy
  1. […] swoich poszukiwaniach natrafiłam na artykuł Kamili Rowińskiej o Trójkącie Dramatycznym według Stepchana B. Karpmana. Jako współuzależniona świetnie się w […]

  2. kunertmarta

    Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór, bo właśnie mija pierwsza w nocy.
    O trójkącie dramatycznym przyznam się szczerze, że nie słyszałam wcześniej. Dzięki temu artykułowi go odkryłam.
    Jestem DDA i byłam/jestem współuzależnioną. Od miesiąca uczęszczam na terapię grupową, ale jednak ten artykuł sprawił, że dostrzegłam w jakie role wchodzę w życiu i dlaczego wszystko mi się w życiu posypało… Wybawca – o tak, to Ja, gotowa się poświęcić, by poczuć się wyjątkową, czekającą na uznanie i docenienie, zaklejając tym samym swoje dziury w samoocenie i poczuciu wartości… Ofiara…o tak, to również Ja, biedna, cierpiącą w samotności, niekochana i poszkodowana, lubiąca się po cichu użalać nad sobą.. Prześladowca… i w tą rolę również niestety weszłam zarówno w stosunku do swojej mamy, która przyjęła uległą postawę w stosunku do taty, który stosował przemoc słowną, a potem w stosunku do byłego partnera alkoholika…. Obecnie, kiedy o tym wszystkim myślę to wchodzenie we wszystkie te role były ucieczką przed wzięciem odpowiedzialności za siebie i za swoje porażki. .. Będąc w tym trójkącie mogłam zrzucać z siebie odpowiedzialność za swoje życie, za to jak wygląda na wszystkich innych wokół, na los, na okoliczności itd, byle nie na siebie… Kiedy już to widzę, już nie ma wymówek. Trzeba się za siebie wziąć. Przede mną długa i niełatwa droga w zmianie samej siebie, w zmianie swoich utartych schematów myślenia i mechanizmów obronnych, jakie w sobie przez te wszystkie lata wytworzyłam… Boje się i trochę zazdroszczę i jednocześnie podziwiam Ciebie Kamilo, jak pięknie sobie poradziłaś sama ze sobą! Przepraszam, że tak osobiście piszę, ale chciałabym, żebyś wiedziała, że swoimi materiałami i swoją szczerością i prawdziwością inspirujesz mnie to zmiany, stajesz się pewnego rodzaju autorytetem:)
    Pracuję z Twoim książkami, choć przyznaję, że ćwiczenia niby proste dla mnie okazują się całkiem sporym wyzwaniem… Dziękuję.

  3. Monika

    Świetny artykuł. Nigdy nie słyszałam o Trójkącie dramatycznym i cieszę się, bo teraz gdy go poznałam bardziej świadomie będę podchodziła do podawania „pomocnej ręki”. Będę to robiła w taki sposób (przynajmniej będę się starała), aby nie stać się ostatecznie Ofiarą.

  4. Joanna

    Ja niestety przez wiele lat bylam ofiara mojej wlasnej rodziny.
    Ponizana, wyzywana, nieakceptowana i seksualne wykorzystana. Nikt mi niepomogl. Wszystko bylo chowane, zeby nie wyszlo na swiatlo dzienne. To spowodowalo ze mam potwornie niskom samoocene.
    Po przeprowadzce za granice, myslalam ze zapomne i jakos na nowo sie odbuduje. Poznam nowych ludzi, zajme sie studiami…
    Po wielu terapiach niestety wszystko sie wraca i patrze jak moje zycie ucieka… To sie na wszystkim teraz odbija: na znajomosciach, na zwiatkach, na pracy, nie moge odniesc zadnego sukcesu.
    Czuje zal, zlosc i straszna nienawisc do rodziny. Czy kiedykolwiek bede inna osoba?
    Nie wierze w to juz.

  5. Beata

    Przeczytałam ten artykuł już kilka razy po prostu z mojego życia wzięty .
    Wybawiciel A potem Ofiara .
    Łzy mi płyną po policzkach gdy to piszę bo nie było warto !!!
    Dla każdego byłam oddana na 100 % .
    Ale kiedy powiedziałam dość i zaczęłam się sprzeciwiać to uwierzcie mi nie było przy mnie nikogo .
    Krok który zrobiłam to praca za granicą aby stawać się krok po kroku niezależną finansowo .Powoli się buduję aby mądrze rozwiązać problemy dlatego tak chłonę Pani Kamili wiedzę .
    Zamówiłam książki Wykupiłam kurs aby prawo małżeńskie nie było już moją piętą Alchilessa.
    Jestem wdzięczna za Panią ,podziwiam szanuję doceniam .
    Jestem świadoma jaki ogrom pracy wykonuje Pani każdego dnia i ile Serca w nią wkłada .
    Dziękuję ❤

  6. […] można poczytać w polskim Internecie (kilka linkow : link 1, link 2, link […]

  7. Barbara

    Moja siostra jest całe życie takim Wybawcą na siłę, zawsze lepiej zrobi, zawsze lepiej wie… Próbowałam jej otworzyć oczy, ale bez skutku. Ona uważa chyba, że taką ma misję a ja uważam, że ma niską samoocenę i robi to z tego powodu, żeby zasłużyć na uznanie innych, zapomina o sobie i swoich zainteresowaniach, bo nie ma na to czasu. Próbowałam umówić ją nawet do psychologa, ale niestety głową muru nie przebiję. Ja natomiast o asertywności uczyłam się na studiach i wzięłam to sobie głęboko do serca, żeby mówić nie, kiedy nam coś nie odpowiada, bo kiedyś niestety byłam Wybawcą ( starsza siostra zawsze mnie wykorzystywała do pomocy, jak próbowałam odmówić to wywiązywała się z tego ogromna afera). Czasem się łapię na tym, że za bardzo chce komuś pomóc ale w tym momencie zapala się moja czerwona lampka. Jestem osobą, na którą zawsze moi bliscy czy przyjaciele mogą liczyć, nie odmawiam pomocy ale ona zawsze mieści się w granicach. Choć ostatnio granicę przekroczyłam w opiece nad mamą, pomimo że wiedziałam o tym, zrobiłam to świadomie zapominając o sobie, ponieważ nikt inny by mamą się nie zajął. To był jeden wyjątek, nie żałuję bo dzięki temu moja mama żyła trochę dłużej, nie rozwijałam się ani nie mogłam spełnić swojego celu. Teraz to chcę nadrobić.
    Twoje kursy nadają mojemu życiu konkretny kierunek, jesteś busolą dla mnie. Dziękuję. Jestem wdzięczna za to, że pojawiłaś sie w moim życiu w odpowiednim momencie.

  8. Wioletta

    Witaj
    Świetny artykuł. Napisany w sposób prosty i zrozumiały. Pozdrawiam

  9. Grażyna

    Dziękuję za ten artykuł. Jestem w tym trójkącie. Teraz będę to zmieniać. Robię ogromną krzywdę sobie i tej drugiej osobie. Uzmysłowiłam to sobie. Mam ogromne problemy przez to że stałam się wybawicielem. Dziękuję Kamilo.

  10. Wiesława

    Artykuł jakby o mnie pisany .W moim przypadku zapłaciłam za to słono. Byłam „Wybawcą „stałam się „ofiarą”. Jako podziękowanie otrzymałam problemy ,flustrację i żal.
    Wyciągnęłam wnioski i do przodu.Dziękuję Kamilo

  11. Marta

    super artykuł. nigdy wcześniej nie słyszałam o tym trójkącie. Zaczynam z Toba Kamila pracę nad sobą. Pozdrawiam i do zobaczenia w Krakowie w Marcu

  12. Joanna

    Przez wiele lat byłam na przemian wybawca i ofiara. Na szczęście trafiłam na osoby, które pomogły mi zrozumieć moje zachowanie. Od kiedy zaczęłam nad sobą pracować wszystkie elementy układanki życia zaczely pasować. Słucham siebie i pytam o radę lub pomoc kogoś kto w moich oczach ma autorytet. Nie słyszałam wcześniej o trojkącie dramatycznym, ale o bezradności wyuczonej. Często mnie ktoś prosi o pomoc, ale za każdym razem weryfikuje czy jest to sytuacja, w której jest to pomoc czy zwykle wyreczanie się mną. Nauczyłam się myśleć, iż tak naprawdę nie pomagam komuś, robiąc za niego jakaś czynność, tylko dokładam się do jego dramatu czy nieudolności. Nie sztuka komuś dać rybę, sztuka nauczyć go łowić. Cieszę się i jestem wdzięczna, ze tu dołączyłam. Wiele się można nauczyć jak również podzielić własnymi doświadczeniami. Dziękuje! Pozdrawiam serdecznie!

  13. Anna

    To jest super ważny temat. Nigdy nie słyszałam o Trójkącie Dramatycznym, a większość życia w nim przeżyłam. W polskich rodzinach to często norma. Od dziecka uczono mnie, że „muszę pomagać”, brać na siebie to z czym nie radzą sobie inni (często nie chcą podjąć się rozwiązania swojego problemu, nie zgadzają się na profesjonalną pomoc i jakiekolwiek zmiany, bo „są jacy są”). Teraz wciąż mam problem z tymi wyuczonymi zachowaniami i nieraz sprowadzają na mnie kłopoty. Więc Kamilo, proszę Cię mów o tym, by jak najwięcej osób wiedziało. wchodzenie w Trójkąt Dramatyczny prowadzi do bardzo toksycznych relacji.

    • Agata Krzyżanowska

      Dziękuję Anno za Twój wpis.
      Zgadzam się z Tobą, jest to jak najbardziej ważny temat!

  14. Ela

    Witaj Kamilo;) jestem zabiegana i odkładam sprawy na potem,ale przeczytałam artykuł!Z każdym zdaniem otwierałam oczy ze zdziwienia!to o mnie!Jestem w tym trójkącie!Zbawiciel,a potem złość i poczucie wykorzystania.Muszę z tego wyjść!Jak to zrobić?Czy afirmacje wystarczą?

    • Agata Krzyżanowska

      Elu, same afirmacje nie wystarczą. Oprócz afirmowania musi być działanie, albo w twoim przypadku brak działania :) Spróbuj poruszać się poza trójkątem i zajmij się sobą i swoim życiem. Sama zobaczysz jak się w tej roli czujesz i czy uczucia, które Ci towarzyszą ( złość…) miną.
      Powodzenia ! :)

  15. Kasia

    Dziękuję za to, że za każdym razem zmuszasz mnie do refleksji. Dzięki temu potrafię się zatrzymać i pomyśleć gdzie moje życie wymaga, i czy wymaga, korekty lub dlaczego inni ludzie zachowują się w pewien określony sposób.To bardzo uświadamia i uczy dystansu do zachowań międzyludzkich.

  16. Beata

    Mam 40 lat i od jakiegoś czasu uczę się nie wchodzenia w ten schemat – wcześniej przerobiłam go m.in. przez pomoc bratu alkoholikowi, mężowi zadłużonemu po uszy jeszcze z czasów kawalerskich, o których nie raczył poinformować przed ślubem czy koleżance, która ciągle narzekała, że jej życie się nie zmieni póki nie kupi własnego mieszkania itd. Każda z tych historii skończyła się dla mnie w roli ofiary – brat nadal pije, już ex-mąż ma spłacone przeze mnie długi, a on w międzyczasie odkładał sobie pieniążki na boku i po rozstaniu wybudował sobie dom ja zostałam z niczym i zaczynam życie od zera, natomiast koleżanka zaczęła nowe życie beze mnie :) Ja mam poczucie wykorzystania i smutku, że ludzie są podli, że nie doceniają tego, iż dostali bezinteresownie czyjś czas, wiedzę, kontakty czy jeszcze inne wartości…. Dziś już wiem, że nie do końca było to bezinteresowne, bo szukałam potwierdzenia, w tych działaniach dla innych, własnej wartości… tak jestem niedowartościowana i z milionem kompleksów choć na pozór silna babka :) Niedowartościowanie i poczucie straty najlepszego czasu, którego już nie odzyskam jest jeszcze u mnie do przepracowania…
    Dziękuję za mądre przemyślenia i wskazówki oraz życzę dalszych sukcesów :)

    • Agata Krzyżanowska

      Beato, dziękuję Ci za podzielenie się Twoją historią.
      Polecam Ci do przeczytania jedną z pierwszych książek Kamili „Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale”, możesz zapoznać się z treścią książki tutaj–> http://bit.ly/2s9TJJD.

  17. Karolina

    Dotarło ?

  18. […] siebie w dobry sposób, tylko łatwo zatracić wizję i perspektywę. Nie daj się wpędzić w dramatyczny trójkąt . No tak łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale pierwsza rzecz – to trzeba mieć tego […]

  19. Ola

    Jak wyjść z trójkąta w ktorym Wybawca to moja mama, która pomaga nam w codziennym życiu z trojka dzieci, ale bardzo przekracza granice?

    • Author
      Kamila Rowinska

      Ola to złożony temat . Czeka Cię asertywna rozmowa z Mamą, która pozwoli Ci wyrazić swoje uczucia bez intencji ranienia Mamy. Prowadzę z tego szkolenie.
      Pomocna może być też lektura mojej książki Buduj swoje zycie odpowiedzialnie i zuchwale. Pozdrawiam

      • Katarzyna

        Olu, Kamilo – jestem mamą dwójki cudownych, dorosłych już dzieci. Olu – podobnie, jak Twoja mama „wchodziłam” w życie moich dzieci jako Wybawca. Być może robiłam tak dlatego, że kiedyś w moim życiu zabrakło mi „opieki” mamy. I wiesz kto mnie z tej roli skutecznie wyprowadził? Moje kochane dzieci :), które porozmawiały ze mną. Zrobiły tak, jak pisze Kamila – jasno wyartykułowały swoje uczucia, oczekiwania. I co było dla mnie najważniejsze, to to, że powiedziały mi, że bardzo mnie kochają i wiedzą, że jeśli tylko będą mnie potrzebowały, to „walą do mnie jak w dym” :) I wiesz co Olu – to NIE BOLAŁO!! :) Utwierdziło mnie w przekonaniu, że mam mądre dzieci i że dobrze je wychowałam :) Zawsze powtarzam, że to co mi w życiu wyszło najlepiej, to DZIECI :) :) Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

  20. Ela

    Dzień dobry. Niby oczywiste a jednak czasem trzeba terapią otworzyć oczy. Jeszcze dzisiaj miałam chwile wątpliwości, po tym artykule utwierdziłam się w przekonaniu, że czynię słusznie. W samą porę trafiłam na ten artykuł. Inaczej wyrzuty sumienia by zepsuły resztę mojego urlopu. Dziękuję. Pozdrawiam Ela.

  21. Aldona

    Gdzies w sierpniu poraz pierwszy zetknelam sie z p.Kamila na youtube. Cos mnie na poczatku dosyc iritowalo: wzorowa prezencja czy tez moja opinia ze: ‚znowu jakas madrala’ z bogatej rodziny biznesowej wymadrza sie i wie wszystko. Ale wglebilam sie i zostalam bardzo zaskoczona. Okazalo sie ze to zadna ksiezniczka na ziarnku grochu tylko ciezko pracujaca i mega odpowiedzialna osoba. Kocham jej ksiazki, jej bezpretensjonalny ale wyrobiony styl, jej rady i spostrzezenia.

    • Author
      Kamila Rowinska

      Aldona to niesamowite że Ty tak pomyślałas po tym jak ja dostaje wciąż hejty że moje video wymaga poprawy :):)
      Pozdrawiam

  22. Lilka

    Z czystej ciekawości zajrzałam… tytuł intrygujący. Z całym szacunkiem ale strasznie ciężko się czyta ten artykuł. Wynika z niego mniej więcej tyle ze każdy z nas tkwi w takim trojkącie pozostaje tylko kwestia ustalenia roli jaka się wypełnia. Odnoszę także wrażenie, ze pani Kamila jest świetnym trenerem bo ….sama tak twierdzi :-) kolejna wykreowana potrzeba, produkt marketingowy – posiadanie mentora, trenera. Ludzie nie dajcie się zwariować! Ja nie wiem jak ludzie żyli 200 lat temu kiedy nie było takich myślicieli aż się wierzyć nie chce, ze nasza cywilizacja przetrwała do dzisiaj :-)

    • Author
      Kamila Rowinska

      Dzień dobry. Dziękuję za odwiedziny. To prawda artykuł może się czytać „trudno”, jego celem jest dokładnie wskazać obszary, które mogą wymagać przemyśleń. Nie jest w nim napisane, że każdy jest w trójkącie. Są ludzie, którzy żyją bez niego przez większość swojego życia. A nawet jeśli się zapędzą, to mając świadomość, że takowy istnieje, wychodzą.

      Jeśli chodzi o Pani wrażenia odnośnie mnie jako trenera. W którym miejscu twierdzę, że jestem „świetnym trenerem”?
      Wykonuję zawód trenera sprzedaży i budowy zespołu od 1999r. Z komunikacji asertywnej i budowania wewnętrznej siły szkolę od 2010r. Pracując w zawodzie przeszkoliłam kilkadziesiąt tysięcy osób. Nigdzie nie napisałam, że jestem „świetnym trenerem”. Jestem natomiast trenerem dzięki wiedzy którego ludzie budują biznesy, poprawiają relacje prywatne i zawodowe.

      Odnosząc się do Pani zarzutu – wykreowanej potrzeby – jaką jest posiadanie mentora, trenera. Naprawdę Pani myśli, że jest wykreowana? Mentorzy istnieli od zawsze. Kiedyś z pokolenia na pokolenie przekazywało się wiedzę i doświadczenie. Z reguły starszyzna pełniła rolę nauczyciela. Odkąd świat przyspieszył i zawody, które mamy niekoniecznie przekazywane są z pokolenia na pokolenie uczymy się częściej na zewnątrz. Idziemy na studia a kolejno uzupełniamy wiedzę u praktyków.

      Czy 200 lat temu nie było myślicieli?
      Nie było internetu. Myśliciele byli. Polecam wpisać w google „kiedy narodziła się psychologia”.

      pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za odwiedziny!

      • miracoco

        „200 lat temu kiedy nie było takich myślicieli …”
        Pozwole sobie zauwazyc ze ,nie 200 a juz 2000 lat temu tj w pierwszym wieku naszej ery byli mysliciele i couching .Swiadczy o tym chociazby cytat z Pierwszego Listu św. Pawła do Tymoteusza 5 : 1 . Starszym mężczyznom nie zwracaj uwagi w surowy sposób, ale czyń to tak, jak byś rozmawiał z własnym ojcem. Młodszych mężczyzn traktuj jak braci, 2 starsze kobiety—jak matki, a młodsze—jak siostry, zachowując czyste relacje.
        3 Szczególną troską otaczaj wdowy, które są pozbawione pomocy ze strony rodziny. 4 Jeśli jednak wdowa ma dzieci lub wnuki, to one powinny opiekować się nią. W ten sposób okażą jej wdzięczność i oddadzą chwałę Bogu, któremu bardzo podoba się taka postawa.
        5 Jako kościół powinniście troszczyć się o te wdowy, które są zupełnie samotne i swoją nadzieję na pomoc pokładają w Bogu, modląc się do Niego dniem i nocą. 6 Te zaś, które szukają wrażeń, są duchowo martwe, mimo że jeszcze żyją. 7 Postępuj według tych zasad, aby wdowom, które są pod opieką kościoła, nie zarzucano niestosownego zachowania. 8 Ten zaś, kto nie dba o swoich najbliższych, zaprzecza temu, w co wierzymy, i jest gorszy od poganina.
        9 Z pomocy kościoła może korzystać wdowa, która ukończyła sześćdziesiąt lat, była wierna swojemu mężowi 10 i cieszy się dobrą opinią, ponieważ dobrze wychowała dzieci, była gościnna, uczynna dla wierzących, pomagała potrzebującym i chętnie podejmowała się innych dobrych czynów.
        11 Młodszych wdów nie zaliczaj do tej grupy, gdyż czasem, z powodu swoich pragnień, odchodzą od Chrystusa i chcą ponownie wyjść za mąż. 12 W ten sposób ściągają na siebie potępienie, ponieważ łamią wcześniejsze zobowiązanie. 13 Poza tym popadają w bezczynność i wciąż przesiadują w domach innych ludzi. Nic nie robią a na dodatek zajmują się plotkami, wtrącają się do cudzych spraw i wywołują niepotrzebne dyskusje. 14 Uważam więc, że młodsze wdowy powinny raczej wychodzić za mąż, mieć dzieci oraz zajmować się domem—i nie dawać przeciwnikowi żadnych powodów do oskarżeń. 15 Niektóre bowiem zeszły z prawej drogi i poszły za szatanem.
        16 Jeśli jakaś wierząca kobieta ma w rodzinie wdowy, niech się o nie zatroszczy i nie zrzuca tego obowiązku na kościół. Wtedy będzie on mógł się zająć się wdowami, które są zupełnie osamotnione.
        A na dlugo przed tym ksiega przypowiesci Salomona naszpikowana radami dla kazdego bez wzgledu na wiek czy status spoleczny wiec kazda epoka miala swoich myslicieli i couch; wynikalo i wynika to z potrzeb niedoskonalosci naszej ludzkiej natury,Smiem twierdzic ,ze tylko glupiec nie korzysta z dobrej rady, i nie ma to znaczenia kto jej udziela, i czy z tego czerpie profity czy nie albo czy sie kreuje na mentora czy nie ,wazne , ze innym pomaga ksztaltowac swoja psychike i wyrownac braki edukacji czy to rodzicielskiej czy szkolnej… klawiatura bez polskich znakow wiec prosze o wyrozumialosc 8-)

    • miracoco

      „200 lat temu kiedy nie było takich myślicieli …”
      Pozwole sobie zauwazyc ze ,nie 200 a juz 2000 lat temu tj w pierwszym wieku naszej ery byli mysliciele i couching .Swiadczy o tym chociazby cytat z Pierwszego Listu św. Pawła do Tymoteusza 5 : 1 . Starszym mężczyznom nie zwracaj uwagi w surowy sposób, ale czyń to tak, jak byś rozmawiał z własnym ojcem. Młodszych mężczyzn traktuj jak braci, 2 starsze kobiety—jak matki, a młodsze—jak siostry, zachowując czyste relacje.
      3 Szczególną troską otaczaj wdowy, które są pozbawione pomocy ze strony rodziny. 4 Jeśli jednak wdowa ma dzieci lub wnuki, to one powinny opiekować się nią. W ten sposób okażą jej wdzięczność i oddadzą chwałę Bogu, któremu bardzo podoba się taka postawa.
      5 Jako kościół powinniście troszczyć się o te wdowy, które są zupełnie samotne i swoją nadzieję na pomoc pokładają w Bogu, modląc się do Niego dniem i nocą. 6 Te zaś, które szukają wrażeń, są duchowo martwe, mimo że jeszcze żyją. 7 Postępuj według tych zasad, aby wdowom, które są pod opieką kościoła, nie zarzucano niestosownego zachowania. 8 Ten zaś, kto nie dba o swoich najbliższych, zaprzecza temu, w co wierzymy, i jest gorszy od poganina.
      9 Z pomocy kościoła może korzystać wdowa, która ukończyła sześćdziesiąt lat, była wierna swojemu mężowi 10 i cieszy się dobrą opinią, ponieważ dobrze wychowała dzieci, była gościnna, uczynna dla wierzących, pomagała potrzebującym i chętnie podejmowała się innych dobrych czynów.
      11 Młodszych wdów nie zaliczaj do tej grupy, gdyż czasem, z powodu swoich pragnień, odchodzą od Chrystusa i chcą ponownie wyjść za mąż. 12 W ten sposób ściągają na siebie potępienie, ponieważ łamią wcześniejsze zobowiązanie. 13 Poza tym popadają w bezczynność i wciąż przesiadują w domach innych ludzi. Nic nie robią a na dodatek zajmują się plotkami, wtrącają się do cudzych spraw i wywołują niepotrzebne dyskusje. 14 Uważam więc, że młodsze wdowy powinny raczej wychodzić za mąż, mieć dzieci oraz zajmować się domem—i nie dawać przeciwnikowi żadnych powodów do oskarżeń. 15 Niektóre bowiem zeszły z prawej drogi i poszły za szatanem.
      16 Jeśli jakaś wierząca kobieta ma w rodzinie wdowy, niech się o nie zatroszczy i nie zrzuca tego obowiązku na kościół. Wtedy będzie on mógł się zająć się wdowami, które są zupełnie osamotnione.
      A na dlugo przed tym ksiega przypowiesci Salomona naszpikowana radami dla kazdego bez wzgledu na wiek czy status spoleczny wiec kazda epoka miala swoich myslicieli i couch; wynikalo i wynika to z potrzeb niedoskonalosci naszej ludzkiej natury,Smiem twierdzic ,ze tylko glupiec nie korzysta z dobrej rady, i nie ma to znaczenia kto jej udziela, i czy z tego czerpie profity czy nie albo czy sie kreuje na mentora czy nie ,wazne , ze innym pomaga ksztaltowac swoja psychike i wyrownac braki edukacji czy to rodzicielskiej czy szkolnej… klawiatura bez polskich znakow wiec prosze o wyrozumialosc 8-)

  23. Adam

    Niestety, bardzo trudno jest się wydostać z tego trójkąta.

    • Author
      Kamila Rowinska

      Adam, to zalezy jak daleko zabrnąłeś. Sporo zycia przed Tobą więc warto zrobić powolne kroki. Pobrałeś bezpłatny fragment książki „Buduj swoje zycie odpowiedzialnie i zuchwale”, aby to sobie ułatwić?

  24. Kama

    Kamilka, I love you :D i cala jestes spektakularna!

    • Author
      Kamila Rowińska

      :) dziekuję Kama

  25. Tomasz Damian

    Kamila, dziękuję Ci za ten artykuł, jeszcze nie wiem jak postąpię ale na bank otworzyło mi to oczy jeszcze bardziej na wyzwania w prowadzeniu dużej grupy. Myślę, że studiowanie zasad lidershipu wprowadzi mnie na nowe poziomy przywództwa bez konieczności przechodzenia ze stanu Wybawiciela w stan Ofiary… Rewelacyjny art. Udostępniam bo warto ! Dziękuję

    • Author
      Kamila Rowińska

      Powodzenia Tomasz!

  26. Norbert

    Bardzo dobry artykuł, wracam do niego od czasu do czasu, aby nie zapomnieć, że istnieje coś takiego jak trójkąt dramatyczny. W szczególności zwróciłem uwagę na następujące fragmenty.

    „Pokusie wejścia w jedną z ról trójkąta ulegamy często zarówno w relacjach zawodowych, jak i w kontaktach z bliskimi nam osobami. Potrzeba nam dużej samoświadomości, poczucia własnej wartości, asertywności oraz zdrowych intencji, aby tworzyć konstruktywne relacje poza trójkątem.”

    Zatrzymując się przy tym fragmencie, chciałem się zapytać w jaki sposób poszerzać swoją samoświadomość? W jaki sposób budować własną wartość, asertywność oraz co to są wg Pani zdrowe intencje?
    ***********
    „Trójkąt dramatyczny Karpmana pokazuje, jak niefortunnie przebiegają nasze relacje, gdy zatracamy umiar w ustalaniu granic i dawaniu innym.”

    W książce pt „Żelazny Jan” Robert Bly (która opisuje inicjacje mężczyzny), jest napisane, że granice są potrzebne mężczyźnie, aby mógł wyrwać chwilę czasu dla siebie. Natomiast książka, która opisuje inicjację kobiet to „Biegnąca z wilkami” Clarissa Pinkola Estés.
    ***********
    „To zmusi innych, aby przejęli odpowiedzialność za siebie.”

    Czasem pomagając innym, tak naprawdę przeszkadzamy im, ponieważ nie mają okazji, oraz możliwości do odrobienia swoich życiowych lekcji. To może się skończyć tym, że życie zafunduje im kolejne lekcje w przyszłości, ale te będą o wiele cięższe z którymi sobie nie poradzą.

  27. Wagner

    Rozumiem PR, ale tego chwalenia sie jest troche za duzo („ze spektakularnymi sukcesami itd.”). Troche wiecej pokory, sukcesy beda mowic same za siebie. Takie napuszanie sie („lece do Dublina, kubek RBC”) sa zupelnie zbedne i pozostawiaja niesmak u czytelnika-

    • Kamila Rowińska

      Dzień dobry,
      gdyby moje sukcesy nie były spektakularne użylabym innego sformułowania.

      Ponieważ jednak byłam jedna z niewielu osob, ktore sposrod kilkuset tysięcy osób w rejonie EMEA (rejon Europy centralnej i zachodniej), osiągnęły tak wysokie wyniki nie widzę powodu aby miała napisać inaczej .

      Fakt, że mówię że lecę do Dublina nie jest w dzisiejszych czasach niczym nadzwyczajnym. Gdybym jechała do Krakowa to bym powiedziała o Krakowie.

      Uważam się za osobę pokorną.
      Nie ujmuje jednak swoim dokonaniom i z pewnością nie mam tego w planach.

      Gdy ktoś wzbudza we mnie niechęć, to zawsze zadaje sobie pytanie ” Co jest takiego we mnie, że ta osoba tak na mnie działa?”

      Polecam również sobie na nie odpowiedzieć.

      Pozdrawiam serdecznie

      • Krystyna

        Ładnych kilka lat temu zetknęłam się z Twoją ulotką – jako coacha. Firma, która ją realizowała przyniosła na wzór :) Wtedy oceniałam, że dużo zrobiłaś jak na tak młody wiek (nie pamiętam, czy były podane lata czy tez tylko zdjęcie mówiło samo za siebie). Po latach trafiwszy na reklamę szkolenia „Kobieta niezależna” poznałam, że to TY.
        Powyższa teoria trójkąta otworzyła mi oczy na kilka ważnych dla mnie spraw. Niektóre pozostaną już przeszłością. Jednak ten artykuł stał się podsumowaniem moich przemyśleń i wyciągniętych ostatnio wniosków.
        Dlaczego o tym TU piszę? Bo to prawda, że możesz wzbudzać w niektórych ludziach odczucie „obcowania” z kimś zarozumiałym. Pierwotnie też tak myślałam. Że jesteś Młodym Wilkiem nie liczącym się z innymi, że idziesz pewnie po trupach…
        Ale z czasem gdy zapoznałam się z Twoją drogą (zawodową i prywatną – no wiesz poczytałam, bo lubię wiedzieć komu daję robić remanent w swojej głowie) zmieniłam zdanie.
        Artykuły są treściwe. Ty wiesz o czym piszesz.
        I wiesz, ja wiem co jest we mnie, że tak reagowałam. Wiedziałam podświadomie już dużo prędzej ale zakładałam, że już nic się da zrobić. Że za późno.
        Tym jednym zdaniem
        „-> Gdy ktoś wzbudza we mnie niechęć, to zawsze zadaje sobie pytanie ” Co jest takiego we mnie, że ta osoba tak na mnie działa?””
        uświadomiłaś mi pośrednio, że gdzieś po drodze bardzo się zagubiłam i straciłam tę DOBRĄ zuchwałość.
        Dziękuję. Motylem już nie będę ale mam nadzieję wytrwać na innej drodze.
        I mieć często na uwadze, jak łatwo wejść w ten schemat/trójkąt, który stopniowo odbarwia kolory życia….

        • Author
          Kamila Rowinska

          Dziękuję Krystyna. Wygląda na to, że długo się już „znamy:)”. Cieszę się z Twojej wewnętrznej przemiany. Bardzo cieszę się z tego, że zanim publicznie ocenisz kogoś pracę – sprawdzasz:)
          Bez względu na wiek, moim zdaniem zawsze warto podjać takie kroki, jakie są możliwe. Gratuluję Ci świadomości i wyjścia. Pozdrawiam

  28. Anna Jazmin

    Piękny artykuł. Dużo mi wyjaśnił, zwłaszcza jeżeli chodzi o moje relacje rodzinne. Przyznaję – bijąc się w pierś, że kilka (no może więcej) razy zdarzyło mi się wejść w rolę Wybawcy, a później… Każdy sam wie. Jeszcze raz bardzo dziękuję za ten artykuł :) Życzę dalszych sukcesów

    • Author
      Kamila Rowińska

      Dziękuję Anna. Powodzenia w trzymaniu się z dala … od roli Wybawcy:)

  29. Katarzyna Koszter

    Dziękuję za ten artykuł. Dał mi do myślenia, często byłam Wydawcą, a potem Ofiarą ? Ale zmienia się to od już dłuższego czasu.. I dobrze mi z tym, czuję się taka lżejsza i silniejszą. Szczególnie cenne byl y dla mnie Twoje słowa: wskaże drogę, podam pomocną dłoń, ale nie wniosę na szczyt (nie jest to dokładny cytat). Nie odbieram tego jako zadzieranie nosa, ale zdrowa prawdziwa pomoc. Pięknie ujęta słowami w metaforę…
    Dziękuję.. będę myśleć jeszcze o tym i „trawić” treść.
    Ciekawy i wartościowy artykuł

  30. Agnieszka

    Cudownie to ujęłaś.
    Właśnie jestem na etapie uwalniania.
    Dziękuję. Do zobaczenia 14.01.17. ❤

    • Author
      Kamila

      Wspaniale, do zobaczenia!

  31. Barbara

    Dopiero wczoraj otrzymałam od córki art. dotyczący trójkąta dramatycznego. Czytałam wczoraj, dzisiaj dwa razy i … mam mieszane uczucia. Niby wszystko jest proste, jestem typowym przykładem Wybawiciela z tendencją do Ofiary, ale , no właśnie, ale. Podane przykłady/ ojciec odrabiający lekcje, matka rezygnująca z dbałości o zdrowie na rzecz syna i finansów/ są dla mnie zbyt banalne, a życie niesie ze sobą różne scenariusze i nie zawsze można zachować równowagę w ocenie sytuacji. Podam swój przykład: opiekuję się starą i schorowaną matką i chorym od kilkunastu lat mężem. Często staję przed dylematem matka czy mąż, a może ja, moje potrzeby, bo przecież czytając art. dochodzę do wniosku, że też jestem ważna, mam też swoje potrzeby, pragnienia i oczekiwania. Ale jak to pogodzić!?. Gdy więcej czasu poświęcam mamie, mam wyrzuty sumienia, że za mało mężowi, a tu chciałabym iść na koncert, do fryzjera, poczytać książkę itp. Czytając art. doszłam do wniosku, że aby ratować „swoje ja”, aby nie wejść do trójkąta, powinnam machnąć ręką na potrzeby mojej mamy czy męża. Nie powinnam nimi się zająć, bo powinnam sobą, więc nie pojadę z nimi do lekarza, nie zadbam o leki, nie posprzątam, nie przytulę, i….. no bo „żyję życiem innych, jestem niezastąpiona / dosłownie!!!- kto to zrobi jak nie ja?/beze mnie sobie nie poradzą”. Pomagam – nie proszona o to, a może jestem nadopiekuńcza? Mam jednak prawo odmówić pomocy, dbać o swoje potrzeby, więc pytam : czy jestem Ofiarą czy Wybawicielem?, bo chyba nie Prześladowcą? To nie jest takie proste, niestety.
    Pozdrawiam. Barbara.

    • Wioleta

      Pani Barbaro, a może po prostu poszuka Pani pomocy jakiejś instytucji? Opieki społecznej? Żeby chociaż 1-2 razy w tygodniu miała Pani czas dla siebie? A może dałoby radę zorganizować jakąś przeprowadzkę, żeby mogłaby pani mieć blisko oboje i zająć się obojgiem w jednym czasie? Podziwiam i pozdrawiam. I życzę znalezienia pomocy :).

    • Krystyna

      Barbaro i Wioleto, Jestem w podobnej sytuacji (Mama, a Ojciec już odszedł), poddałam się, przytyłam mocno! i nie widziałam wyjścia – takie przyczajenie i przetrwanie i odrzucenie myślenia o tym „co dalej”.
      Ale to nie jest wyjście. Pracowałam coraz więcej, straciłam własną stabilizację. Pieniądze na wymarzony samochód się rozeszły itd. pchanie Ojca 2 piętra pod górę, coraz cięższe torby z samochodu, nagłe alarmy wyjazdy do szpitala i zdrowie wysiadało coraz bardziej. Rok temu blokada w łokieć. 2 miesiące temu -zachorowałyśmy obie z Mamą – paskudne przeziębienie. Trwało 3 tygodnie, już nie dawałam rady, bo Mama ma niezaawansowanego jeszcze ale Alzheimera.
      Aż 2 tygodnie temu dopadła mnie rwa kulszowa. Nigdy tego wcześniej nie miałam, ale coraz bardziej – przez ostatnie lata – obciążany kręgosłup odmówił widać posłuszeństwa. Gdyby nie (trochę wymuszona) pomoc brata, Mama byłaby nieukąpana a ma problemy z pęcherzem itp. Nagle WRESZCIE UŚWIADOMIŁAM SOBIE, że trzeba szukać pomocy bo choroba – tym razem moja – może WYBAWICIELA po prostu postawić pod ścianą !! Pomyśl o tym też – bo ja już myślę.

    • Author
      Kamila Rowińska

      Pani Barbaro,
      gratuluję ogromnej siły. Jest Pani nieprawdopodobnie dzielna.
      W artykule napisałam, ze rola Wybawcy jest wtedy gdy przejmuje Pani odpowiedzialność za kogoś, wtedy gdy ten ktoś sam to za siebie może zrobić.
      Rozumiem, że mąż i mama nie mogą.
      Wtedy to oczywiście pomoc rodzinna.
      Zastanawia mnie jednak to, że córka Pani pokazała ten artykuł. To może oznaczać, że widzi coś, czego Pani nie dostrzega? Być może są jakieś pośrednie rozwiązania, które mogą Pani pomóc? Warto porozmawiać o tej sytuacji z całą rodziną.
      Pozdrawiam serdecznie,

  32. Alina

    No jest artukul o mnie, nie bede sie czarowac. Slowo w slowo na dodatek! Po czyerech latach sama wlasnie doszlam do tego, ze wybawianie mojego faceta ze wszystkich konsekwencji wcale nie jest dobrym pomyslem poniewaz odbieram mu wszystkie lekcje, ktore dostaje od universe bo widocznie jest taka potrzeba! Doszlo do tego ze zadaje mi takie pytania jakby sie wczoraj urodzil I to zawazylo na mojej decyzji. Takze teraz robi wszystko sam choc jeszcze nie do konca chyba kuma jaka nastapila zmiana.
    Ja w miedzyczasie mam nagle czas na nauke, webinary Kamilki, relax, sen I inne takie rzeczy, o ktorych juz dawno zapomnialam. Zycie jest piekne, dla mnie przynajmniej :)
    A to moj najwazniejszy dla mnie zdanie: „to zmusi innych, aby przejęli odpowiedzialność za siebie. Nawet jeśli się na to nie zdecydują, pamiętaj, że to jest ich życie, mają do tego prawo. Ty masz prawo myśleć o sobie i zajmować się sobą”
    Szkoda ze nie przeczytalam tego artukulu 4 lata wczesniej, bo zaoszczedzila bym sobie wiele czasu I stresu!

  33. Bożena

    Wracałam do tego artykułu kilkakrotnie…
    To mocna wykładnia trzech aspektów życia, które u większości z nas w jednej, drugiej lub trzeciej odsłonie mogły się pojawić, a my niekoniecznie musieliśmy być świadomi tego, że mają one zły wpływ na naszą jakość w relacjach z innymi ludźmi. Tylko dlatego, że istnieje bardzo subtelna granica pomiędzy znaczeniem, a rozumieniem tych pojęć i ich lokacji w kontekście konkretnej sytuacji.

    Wypada podziękować za rzeczowe łamanie stereotypów.
    Przemówił do mnie tekst – zwłaszcza jedno z końcowych zdań:
    „Pamiętaj o granicy pomiędzy tobą a innymi ludźmi”.
    Zbyt często nie pamiętamy o tym, że takowa istnieje…

    Pozdrawiam! :)

  34. Edyta

    Bardzo dobry artykuł. Przesłałam link do niego niektórym osobą. Świadomość roli w jaką wchodzą jest bardzo ważna. Takie błędny trójkąt może trwać do końca życia

  35. Robert

    Dużo mądrego, dużo o mnie i o moich bliskich… dziękuję!! :)

  36. Jola

    :) bez komentarza :))))

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

©2019 Rowińska Business Coaching | Regulamin | Wysyłka | Polityka cookies | Program partnerski

Personal Branding by GrandBrand GrandBrand

Napisz do nas

Masz pytanie? Propozycję współpracy? Wyślij proszę wiadomość.

Wysyłam...
BEZPŁATNY EBOOK

Log in with your credentials

Forgot your details?