Jak kobiety wpadają w tarapaty finansowe

Jak kobiety wpadają w tarapaty finansowe? Często na własne życzenie! Niestety, to efekt małej lub nawet żadnej dyscypliny i edukacji finansowej.

Finanse to temat, którego kobiety się boją, część go nawet bagatelizuje. Konsekwencją takiej postawy są najczęściej problemy z płynnością finansową. Przyczyn popadania w takie tarapaty może być wiele. Niektórzy mają skłonność do wydawania ostatniego grosza, inni nieumiejętnie inwestują, są tacy, którzy ulegają emocjonalnym szantażom i pożyczają bliskim na tzw. „wieczne nieoddanie”.

Bardzo duże znaczenie w odpowiedzialności finansowej mają nasze przekonania.

Jeżeli dorośli ludzie mówią, że pieniądze nie są ważne… to jakie przekonania wynoszą z domu ich dzieci?

Owszem, nie są najważniejsze, jednak są ważne!

Opłacenie rachunków, zakup żywności, ubrań, kursy, edukacja, wakacje, różne sprzęty, dom, mieszkanie czy wreszcie opieka medyczna… Na to wszystko potrzebujesz pieniędzy, więc są ważne! O tym, jak bardzo – najczęściej przekonujemy się w obliczu choroby.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że mówiąc dzieciom, że pieniądze są nieważne, to uczysz ich finansowej niezaradności? Czy w ten sposób nauczą się mądrego zarządzania budżetem, oszczędzania, inwestowania oraz szanowania pracy i kupionych rzeczy? Moim zdaniem nie.

Przypomnij sobie, jak najczęściej reagują ludzie, gdy nagle pojawi się potrzeba by coś kupić, lub co gorsza nadarzy się OKAZJA? Wiele osób wybiera wtedy proste sposoby pozyskania pieniędzy – pożyczki, koniecznie szybkie, bez zbędnych formalności.To właśnie te karty kredytowe i drobne kredyciki stają się największą zmorą…

Wystarczy, że raz zachwiejesz płynność finansową i możesz wywołać lawinę problemów.

Zanim wydasz kolejne pożyczone pieniądze, zastanów się czy fizycznie masz takie środki? Jeżeli nie masz na coś pieniędzy, to przyjmij do wiadomości, że Cię po prostu na to nie stać. A to oznacza, że nie powinnaś tego kupować!

Zastanawiałaś się jak brzmi najważniejsza zasada, którą powinniśmy się w życiu kierować w kwestiach finansowych? Powiem Ci – trzymaj rękę na pulsie i nie powierzaj swoich spraw finansowych w inne ręce. Proste, kluczowe i jednocześnie najczęściej nieprzestrzegane. 

Dlaczego o tym mówię?

Ponieważ, na swojej drodze spotkałam wiele kobiet, które nie zadbały o sprawy formalne i znalazły się w finansowym bagnie. Uznały, że to mężczyzna powinien zajmować się kwestiami finansowymi i przekazały mu odpowiedzialność za te sprawy. Wszystko jest cudownie, dopóki do drzwi nie puka Urząd Skarbowy, wierzyciele, albo komornik.

Nawet jeśli Twój partner stara się zarządzać wspólnymi finansami odpowiedzialnie, to mimo wszystko gdzieś może popełnić błąd. I wtedy Ciebie i Wasze dzieci ten błąd również boleśnie dotknie.

Daj mi 30 minut, a powiem Ci jak trzymać rękę na pulsie i zapanować nad swoim budżetem. W tym nagraniu zrobimy ćwiczenie, które pokaże Ci aktualną sytuację finansową. Dowiesz się jak rozsądnie wydawać pieniądze, czego wystrzegać się jak ognia oraz co sprawia, że wydajemy horrendalne pieniądze na rzeczy, których nie potrzebujemy!

Nie myśl o finansach jakoś to będzie. Pomyśl raczej jakby to było, gdybyś pozbyła się drobnych pożyczek i kredytów? Gdyby wypłaty wystarczyło na wszystkie rachunki, codzienne życie, na przyjemności oraz na inwestycje przynoszące dodatkowe dochody?

Zobacz wideo jak kobiety wpadają w tarapaty finansowe i zrób wszystko, co w Twojej mocy, aby nie wystawiać się na takie próby, o których mówię w nagraniu!

 

 

RUSZYŁA SPRZEDAŻ KURSU ONLINE KOBIETA NIEZALEŻNA!

Kurs online Kobieta Niezależna Kamila Rowińska

Jeżeli:

  • Nie wiesz, jak pogodzić karierę i życie rodzinne?

  • Chcesz zarabiać więcej, ale nie wiesz, jak możesz to zrobić?

  • Czujesz się przytłoczona codziennymi obowiązkami?

  • Paraliżuje Cię strach z obawy przed tym, co powiedzą inni ludzie?

  • Zostawiasz swoje potrzeby na koniec?

  • Potrzebujesz motywacji, żeby w końcu wystartować?

Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałaś „TAK”,
zapisz się na kurs „Kobieta Niezależna” ONLINE >>

 

Kurs online Kobieta Niezależna Kamila Rowińska

Dziękuję, że rozwijasz się ze mną!

134 komentarze
  1. Joanna

    Pytanie do sesji Q&A:

    Kamilo jestem w dosc trudnej sytuacji. Prawie 5 lat temu skończyłam wydział Architektury i Design w Niemczech. Po studiach postanowilam sie dalej kształcić w programach graficznych. Tam dostalam propozycje pracy w jednej firmie budowlanej, ktora zajmowala sie projektowaniem laboratoriów medycznych i biologicznych. Jako zupełnie niedoświadczona osoba rozpoczęłam tam prace. Spadl na mnie ogrom odpowiedzialnych projektów juz w pierwszym tygodniu. Zdecydowalam sie tego podjąć z myślą, ze w ten sposób duzo sie naucze i zdobędę doświadczenie. Jednak sie pomylilam.
    Koleżanka z pracy wyjechala na 6 tygodni na wakacje (bo od 2 lat nie miala urlopu) i niedokonczyla ważnego projektu do Chin. Cala odpowiedzialność spadla na mnie. Pracowalam w dużym stresie, żeby zrobic to jak najlepiej. Dawalam z siebie wszystko. No i udało sie. Dobrego slowa nie dostanam wcale, tylko moja koleżanka, ktora wróciła z urlopu. Ja tylko uslyszalam: ” No… dalas rade”.
    Po 3 miesiacach proby, sytuacja w pracy diametralnie sie zmienila na gorsza. Maski opadly, a prawdziwe charaktery wyszły na światło dzienne. Szef zatrudnil inna 45 kobiete bez doświadczenia i studiow. Ona zgodzila sie pracować prawie za darmo. Ja pracowalam za najnizsza stawke, jaka jest, bo po studiach nie mialam zadnego doświadczenia. Z dnia na dzień zostalam zwolniona, mówiąc mi przy innych pracownikach, ze nic nie umie i zadnym Architektem nie zostane. Na to jestem za slaba.
    Szukam pracy juz od roku czasu i bez powodzenia. Moja poduszka finansowa juz sie skończyła i niestety zyje teraz z zasiłku. Sytuacja finansowa jest naprawdę nie ciekawa.
    Kolezanki sie od demnie sie odwróciły, no bo jestem bezrobotna. Wsparcia od rodziny nie mam zadnej.
    Niestety pochodzę z ciężkiej rodziny, gdzie przemoc, wykorzystywanie seksualne, wyzywanie, nienawiść i ponizanie były na pozatku dziennym. Bez zastanowienia po maturze wyjechalam z Polski. Początki w Niemczech były bardzo trudne. Musiałam wszystko od nowa zaczynac i uczyc sie.
    Po tym wszystkim co przeszlam i przeżyłam, moim największym marzeniem było i nadal jest bycie niezależna i osiaganie wielkich celow. Takich celow, ze az bede sie ich bala.
    Nie wiem gdzie popełniam blad w CV. Podejrzewam również ze ta praca, ktora trwala zaledwie 6 miesięcy; tak naprawdę zaszkodzili mi. 6 miesięcy pracy to nie jest zadne doświadczenie. Moga po prostu inni z firm sadzic ze jestem za slaba i tyle, A moze tez moj wiek (34).
    Przeglandajac oferty pracy widze ze nikt nie projektuje laboratoriów tylko luksusowe biura, wnętrza i wiele innych projektów. Na CV wszystko stoi dokładnie co robilam ale to nie ma nic wspólnego z biurami. I dlatego nie wierza mi ze moglabym sie tez w innych projektach sprawdzi. Pomimo tego ze jestem bezrobotna, nadal sie sama ucze. Ale to napewno jest jeszcze nadal za malo. Nie wiem jak z tego wybrnąć. Prosze o rade.

  2. Agnieszka

    Kamila, co poradziłabyś przyszłej mamie, w nieplanowanej ciąży „niespodziance”? Planowałam pracować nad niezależnością, nad założeniem własnej działalności i czuję, że wraz z ciążą i zbliżającym się macierzyństwem, że mogę nie podołać wyzwaniu.

  3. Ewa

    Kamila, jakie polecasz książki, autorów na temat inwestowania? Chciałabym pomnażac swoje oszczędności i nie bardzo wiem jak ugryźc temat. Czy inwestujesz lub inwestowałaś w akcje i kryptowaluty? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

  4. Aleksandra

    Witaj Kamila,
    Na początku chcę Tobie powiedzieć, że sprawiasz wrażenie osoby, która po prostu kocha coaching. Czy mam rację czy Ty tak perfekcyjnie po prostu wykonujesz tą profesję.? Myślę jednak, że prawdziwej pasji i zamiłowania nie da się po prostu, ot tak zagrać, nawet jeśli się gra, to będzie to któtkofalowe. Pytam o to
    Twoje zamiłowanie bo muszę przyznać, że zazdroszczę Tobie. Jednak w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Gdy oglądam Twoje nagrania to myślę sobie, Wow, ja też pragnę realizować się na wszelakich płaszczyznach życia z taką energią, jak ta Kamila. I w głębi wiem że tak potrafię. Jednak ,jak dotychczas,moja praca zawodowa, daleka jest,od mojego wymarzonego zajęcia. Pracuję jako opiekun seniora. A marzy mi się kariera wokalno- taneczna. Natomiast dziś w sferze zawodowej jestem w punkcie, który oceniam na „3” w skali dziesięciostopniowej. W mojej obecnej pracy cenię to, że daje mi bezpieczeństwo finansowe. Jednak nie jest to praca, którą wykonuję z pasją. A pragnę aby moje życie zawodowe było pasjonujące i za pasjonujące uważam śpiew i taniec. W tym miejscu pojawia się moje pytanie. Jak to zrobić aby wykonywać profesjonalnie obowiązki, których się nie lubi? Pytam bo zdaję sobie sprawę z tego,że zmiana pracy to proces i rzucanie pracy na hurra nie jest najlepszym pomysłem.
    Czy Ty kiedyś w swoim życiu miałaś taki moment, w którym wykonywałaś obowiązki, które nie sprawiały Tobie przyjemności? Jeśli tak to jak udało się Tobie przetrwać ten czas? A jeśli nie miałaś takiej sytuacji,to może i tak masz jakąś dobrą radę? Chętnie poznam Twoje zdanie w tej kwestii. A może jednak znasz jakiś sposób,który pozwoli na natychmiastową zmianę życia zawodowego.😁. Na wszelki wypadek pytam,wszak kto pyta nie błądzi. Pozdrawiam gorąco.
    Aleksandra
    .

  5. Krystyna

    Jak zbudować zespół ludzi, którzy za mną pójdą, czyt. skończą w ogień. Na dzień dzisiejszy mam 100 osób w Zespole i szczerze powiem… szału nie ma. Poświęcam dużo czasu i energii, a, wyniki są bylejakie. Jestem osobą wymagająca i wiem czego chcę. Szukam osób konkretnych. Jak utrzymać Zespół i stale go powiększać? Doksztalcam się na szkoleniach, korzystam z konferencji, czytam książki, staram się wprowadzać to, czego się nauczyłam i jednak nie działa. O tym porozmaeislybysmy na wspólnej kawie. Pozdrawiam ☺️

  6. Karolina

    Witam, bardzo sobie cenię Pani wiedzę i doświadczenie, zatem korzystając z niepowtarzalnej okazji, chciałabym poznać Pani opinię. Zostałam zdegradowana z kierowniczego stanowiska (zastepca kierownika) przez nowego niewspierającego kierownika, któremu nie odpowiadało moje podejscie do naszego świetnego zespołu, to że miałam dużą wiedzę na temat naszej organizacji i wspierałam inne działy. Nowego kierownika wyrzucono z pracy a ja zostalam na stanowisku specjalisty… Wszystkie wysokie stanowiska zostały w międzyczasie obsadzone… Czy warto nadal sie starać o wyższe stanowisko w takiej sytuacji? Z jednej strony czuje sie pokrzywdzona przez organizacje, z drugiej strony chce sie rozwijac i lubię moja prace i moj zespol… Pozdrawiam serdecznie i bede wdzieczna za kilka słów z Pani strony.pozdrawiam, Karolina

  7. Lucyna

    Cześć 🙂 świetny pomysł z ta kawa 😉 także Pytanko nr 1 „czy napiszesz książkę o asertywności” i nr 2 „jak rozwiązać temat konta bankowego w związku tzn. Czy lepiej mieć dwa osobne konta i jedno wspólne do którego wrzucamy co miesiąc pieniądze na rachunki etc. Czy lepiej żeby było jedno wrzucamy tam cała zarobiona kasę i płacimy za wszystko z jednego. Chodzi mi o to jak to ogarnąć w przypadku gdy kobieta idzie na macierzyńskie i przez pewien czas nie pracuje natomiast wiem, że wszystko to kwestia dogadania się z drugą połówką.
    Dzięki

  8. Carin

    Co byś poradziła kobiecie po 40-stce tzw. starej pannie, którą właśnie zostawił facet, który miał być na zawsze, a do tego jest bez pracy ani żadnego wsparcia znikąd?

    I co jest ze mną nie tak, że mimo, że facet mnie nie chce, mówi mi to wprost, a dodatkowo bardzo mnie ranił przykrymi słowami już od dłuższego czasu i neguje mnie pod każdym względem, nie akceptuje mojego charakteru i osobowości, wytyka mi wady, nie widzi we mnie chyba już żadnej wartości, to nie mogę się pogodzić z rozstaniem i szukam z nim kontaktu?? Dlaczego się poniżam? Przecież jestem kobietą wykształconą, dość atrakcyjną, pracowałam już w wielu uznanych firmach, a facet, którego kocham, a który mnie odrzucił i wycofał swoją miłość i zaangażowanie, jest w stanie przejąć nade mną władzę emocjonalną i traktować jak psa, a ja i tak za nim latam i wciąż chcę przekonywać, żebyśmy dali sobie jeszcze szansę, mimo że on ma to już gdzieś i woli być sam niż ze mną? To taki typ samotnika, przede mną praktycznie nie miał poważnego związku. Doszło już nawet do tego, że gdy ja płaczę to on się śmieje i woła mnie do lustra „zobacz jak ty komicznie wyglądasz!” i wmawia mi, że mój płacz jest udawany i na zawołanie, co nie jest prawdą. On lekceważy moje uczucia i emocje i wręcz śmieje się z nich. Jestem sama z tym wszystkim, nie mam nikogo, czuję się bezradna.

    Proszę o jakiś komentarz i poradę, bo bardzo Cię cenię i szanuję za to co osiągnęłaś w życiu i nie dałaś się zniszczyć facetom. Pozdrawiam!

    • Martyna

      Nie chcę Cię straszyć, ale poczytaj trochę o psychopatach. Przechodzę przez podobną sytuację. Polecam książkę Zakochane w psychopatach. Znajdziesz ebooka w internecie za 30pln. Polecam zakupić i przeczytać w jedną noc, a później zapisać się do psychoterapeuty czym prędzej, bo gość Cię zniszczy. Trzymaj się, dasz radę, nie masz już nic do stracenia. Możesz iść bezpłatnie na NFZ. To co piszesz jest przerażające, ale rozumiem Cię, bo też tego doświadczyłam. To najgorsza z możliwych relacji i jeżeli ta książka pozwoli Ci zobaczyć tam siebie to musisz czym prędzej przepracować swe błędy, bo wdepniesz w to samo za jakiś czas. Lepsza najgorsza prawda niż piękne kłamstwa. Pozbądź się iluzji, bo ona zabija. Psychopata i ofiara mają ściśle określone cechy, nawzajem jesteście swoimi dopełnieniami. Ofiara ma konkretne cechy, które psychopaci wyłapują i skłonność do wchodzenia w relacje z takimi typami. Jeżeli na początku relacji czułaś, że złapałaś Pana Boga za nogi, gość jest czarujący, potrafi wytłumaczyć, że czarne jest białe, a ty masz przy nim w głowie ping ponga, bo żadnej z myśli o tym, że jest dobry albo zły nie możesz dokończyć i podjąć ostatecznej decyzji o odejściu to do roboty kobieto. To nie miłość tylko patologia, jego nie zbawisz i nie uleczysz swoją miłością tylko narazisz się na śmiertelne niebezpieczeństwo. Trzymaj się i zabieraj się za czytanie.

      • Martyna

        Nie zastanawiaj się co jest z Tobą nie tak. Z Tobą wszystko jest ok. Jesteś empatyczną osobą, która ma uczucia i myśli nimi. Psychopata nie ma uczuć, nie odczuwa wyrzutów sumienia i nawet jeżeli używa słów o emocjach, mówi, że kocha to ich nie rozumie, a robi to w konkretnym celu – aby przejąć nad Tobą władzę i karmić się upodleniem i krzywdzeniem Ciebie. Nie czuje więzi z Tobą tylko przywiązanie jak do ulubionego krzesła czy pary spodni. Ciesz się, że nie masz z nim dzieci (nie masz?), ciesz się, że masz DOPIERO! 40 lat, ciesz się, że to teraz czytasz i ciesz się, że poleciłam Ci tą książkę. Jest wiele plusów tej sytuacji tylko musisz jak najszybciej odciąć się od niego i spojrzeć na tą relację z góry jak na zjawisko psychologiczne, wydarzenie o którym czytasz w gazecie. Zmuś się. Umiesz to zrobić, bo w relacji z nim wiele razy musiałaś zmuszać swoją psychikę do adaptacji do chorej i pokrętnej logiki

        • Carin

          Dziękuję z całego serca Pani Kamili, że zechciała odpowiedzieć na moje pytanie, zwłaszcza że widziałam, że kosztowało Ją to trochę emocjonalnie, nie dziwię się, każdy normalny człowiek by tak ocenił tę sytuację. Problem w tym, że straciłam chyba zaufanie do własnych ocen sytuacji, bo były one wielokrotnie kwestionowane przez tego człowieka. Pani wypowiedź postawiła mnie nieco do pionu. Postanowiłam, że nie będę się więcej odzywać do tego człowieka. Moim problemem było to, że bardzo się do niego przywiązałam i podoba mi się fizycznie, a w początkowym okresie znajomości był dla mnie dobry, dbał o mnie, pomagał w czym tylko mógł i tym mnie ujął, a potem jak zobaczył, że nie jestem taka jak on sobie wyobrażał, że odbiegam od ideału, to zaczął mnie gnoić i wyśmiewać moje słabości, emocje, odczucia, postrzeganie rzeczywistości, wartości. Po kłótni nie dążył nigdy do pojednania, zawsze to ja musiałam wyciągać pierwsza rękę do zgody, gdybym tego nie zrobiła to ten związek już pewnie od roku by nie istniał. On zawsze zwalał winę na mnie za wszystkie niesnaski, prawie nigdy nie przepraszał, a jeśli już to w taki sposób, że ja nie czułam się przeproszona, jakby recytował jakąś regułkę. Wmawiał mi choroby psychiczne, dalej może już nie będę pisać, żeby nikogo nie dołować.

          Dziękuję też Tobie droga Martyno za Twoje słowa wsparcia i książkę, którą mi poleciłaś, już zakupiłam i czekam na dostawę. To prawda, że jeśli w sobie czegoś nie przerobię to mogę znów pozwolić się źle traktować w przyszłości, a chyba wolałabym być sama niż przeżywać znów koszmar z kolejnym facetem.
          Może nie wszyscy nadają się do związków i czasem lepiej być samą a żyć w spokoju…
          Nie mam już raczej siły nawet myśleć o kolejnym związku… Dzieci nie mam, jestem całkiem sama.

          Jeśli ktoś chce mi coś jeszcze napisać to będę wdzięczna, będę tu wchodzić co jakiś czas i sprawdzać, czy ktoś nie skomentował :)

          • Martyna

            Ja też przechodzę teraz przez taką sytuację, ale obiecałam sobie, że nie dam sobie tą sytuacja wmowic, ze to ze mna cos jest nie tak. Jedna zla sytuacja nie oznacza, ze przed nami cale pasmo nieszczesc. Jednak na swiecie wskaznik takich wyniszczajacych osobowosci jest na poziomie kilku procent, wiec nawet matematyka i statystyki przemawiaja za tym, ze wszystko co najlepsze jeszcze przed nami. I jest po co zyc i mamy po co przerobic te lekcje. Tego Ci zycze i sobie. W tym tygodniu mam spotkanie z psychoterapeuta, bo mimo tych madrosci, ktore tu pisze mam totalne wahania nastrojow i rezonuje to na moje zdrowie fizyczne. Trzymaj sie!!!!!
            Ps. Ta ksiazka mimo calej beznadziei tej sytuacji bardzo Cie podbuduje, bo okazuje sie, ze trafiasz na taka osobowosc ze wzgledu na swoje bardzo dobre cechy charakteru. Polecam Ci test gallupa- ja go zrobilam i okazuje sie, ze np. Ukierunkowanie jest moim 1wszym talentem, a wlasnie to jedna z cech ofiar psychopatow. Oni potrzebuja osoby zdeterminowanej na cel, takiej ktora sie nie rozprasza w dzialaniu, bo z kolei skrajnie wysoki wskaznik ukierunkowania u nas jest im potrzebny do funkcjonowania bo oni maja go w skrajnym deficycie

    • Martyna

      Carin, mogę Ci polecić jeszcze artykuł ,,Uważaj z kim tańczysz” ze strony samczeruno.pl. Mimo, że dostałam przy czytaniu go totalnej histerii, bo spadły mi klapki z oczu to jedno zdanie jest bardzo motywujące do pracy nad sobą:
      Tak wygląda prawdziwy pakt z diabłem, który jest aktem intencji – i wg. osób tym się zajmujących, największe kariery to niemal zawsze efekt tego rodzaju „pomocy”, za którą trzeba bardzo boleśnie zapłacić.

      Przeczytaj akapit ,,Pakt z diabłem”.

      • Carin

        Dzięki Martyna. Współczuję Ci, że przeżywasz koszmar w swoim życiu. Moje zdrowie też bardzo ucierpiało. Najważniejsze to zerwać wszelkie kontakty, bo inaczej nic się nie zmieni, wiem po sobie. Nie widziałam go 2 miesiące i spotkaliśmy się przypadkiem w sklepie i znów się zaczęło, na szczęście na razie udaje mi się nie odzywać. Odpuściłam go sobie, mimo że bardzo go kochałam, ale po co być z kimś, kto mnie nie szanuje i nie docenia w żaden sposób, ma gdzieś moje uczucia i emocje, dla niego liczy się w życiu tylko święty spokój i żeby kobieta nie stwarzała mu problemów i nie zakłócała spokoju.
        Ty pewnie jesteś młodsza ode mnie to życie przed Tobą, jeszcze dojdziesz do siebie i masz szansę jeszcze poznać kogoś odpowiedniego, a ja to nie wiem… Ja ogólnie w życiu i w pracy to potrafię być asertywna, ale gdy się zakocham to facet przejmuje nade mną emocjonalną kontrolę i wtedy mam duuuży problem, bo pozwalam się źle traktować, co prawda sprzeciwiam się słownie, ale potem i tak dążę do pojednania mimo że np. to on zawinił i on powinien przeprosić, a ja tak bałam się rozstania, że nawet pomimo okropnych jego zachowań zawsze wybaczałam i pierwsza się kontaktowałam i chciałam żeby było dobrze, tak go nauczyłam i teraz zbieram żniwo, on stracił do mnie całkowicie szacunek i się odkochał, dlatego sobie tak pozwalał, kiedyś był zupełnie inny, jakby inny człowiek i to boli najbardziej, to oszustwo, zbędne zaangażowanie, spoufalenie się i stracony czas.
        Artykułu nie mogę znaleźć na stronie, którą podałaś, poza tym nie bardzo mi się podoba ta strona…

      • Carin

        Znalazłam ten artykuł przez google, ale straszny jest ten facet, co go napisał, okropne ma zdanie o kobietach – bardzo niesprawiedliwe i nieprawdziwe, więc i cały artykuł do kosza.
        Zgadzam się tylko z tym, że tacy ludzie bez empatii faktycznie mają w sobie coś demonicznego, w moim ex też to zauważyłam. Typ oskarżyciela, co nie widzi w sobie wad, siebie usprawiedliwia, a kobietę obwinia o wszystko. A jak sobie pomyślę jaki był delikatny, spokojny i nieśmiały i jak starał się być pomocny przez pierwsze pół roku znajomości to mi się niedobrze robi… Tym mnie ujął i omamił. A jak mu uczucie minęło to pokazał swoją ciemną stronę… A Twój ex jak się zachowywał? Czemu mówisz, że jest psychopatą? Pozdrawiam Cię!

        • Martyna

          Jak się zachowywał? Identycznie! Aż mam ciarki, że piszesz o tym samym człowieku. Delikatny, spokojny, nieśmiały, troskliwy, całkowicie zainteresowany mną – tym co czytam, słucham, oglądam. Jego historie i doświadczenia (z perspektywy czasu patrząc na chłodno) także jakby totalnie tożsame z tym czego ja w danej chwili potrzebowałam, chciałam osiągnąć albo nad czym się zastanawiałam. Przez cały czas związku zbudował idealny wizerunek w oczach mojej rodziny, znajomych ode mnie odsunął tłumacząc mi, że są za głupi, żeby się ze mną kolegować. Nieustanne komplementy, opowieści, sielanka przez pierwsze miesiące. Później bywały przebłyski dziwnych zachowań jak agresywne wypowiedzi, docinki, krytykowanie mnie, wywoływanie strachu i uwalnianie mnie od niego przepowiadaniem a co to nie będzie jak coś zrobię albo czegoś nie zrobię (wywoływanie strachu i uwalnianie od niego ofiary – przeczytałam, że to typowy schemat działania psychopaty). Później bardzo wulgarne zachowania, które ucinał w ostatnim momencie, aby przeprosił i znowu wprowadzić sielanke, wytlumaczyc jakims czynnikiem zewnętrznym swoje zachowanie. Zawsze poszkodowany, obwinial za swoje niepowodzenia wszystko dookoła. Nie miał zadnych kolegow (a byliśmy ze sobą dość długo), tlumaczyl, ze jest z takiego środowiska co nikt z nikim się nie koleguje, nie ma szczerych znajomych, wiec woli nie mieć w ogole… Wiesz brednie.. Widze, ze teraz po latach jego przeszlosc jest dla mnie totalnie nie do zweryfikowania. I też deklarowal, ze przede mna nie miał poważnego, długiego związku, ze jest samotnikiem, siedział w mieszkaniu nic nie robil… Mimo, że czuje się jak po zderzeniu z tirem to prawdopodobnie to kolejna sciema. Czytalam, ze to są typy mocno rozwiązłe seksualnie, mając kilka związków na boku, wiec to wszystko się klei w jedną całość. Skrajnie podobne te nasze historie, Carin

          • Martyna

            Carin, jeżeli masz chęć przenieśmy rozmowę na maila. Jestem dostępna pod adresem [email protected]
            Dziękuję @kamilarowinska za to miejsce.

          • Martyna

            Carin, może przeniesiemy rozmowę na maila? Jestem dostępna: martynaflip malpa wp.pl (podaje w ten sposób, bo inaczej odrzuca mi komentarz – tak mi się wydaje).
            Dziekuje @kamilarowinska za to miejsce.

          • Martyna

            Przepraszam Carin! Blad w mailu : martynaflip89 malpa wp.pl
            89 na końcu loginu. Czekam na wiadomość od Ciebie

          • Carin

            Martyna, mój dbał bardzo o swój wizerunek i dobre relacje w pracy, mimo że kiepsko zarabiał to praca była dla niego ważniejsza ode mnie, powiedział w pracy, że on się nigdy nie ożeni i nie ma dziewczyny, mimo że jego szef widział nas razem. Kiedyś czekałam na niego pod pracą to mnie wyzwał, że się mnie wstydzi bo rzekomo jestem nienormalna i żebym tu nie przyjeżdżała, od razu odwiózł do domu.
            W sytuacjach zdenerwowania wpadał w furię wręcz, a na co dzień oaza spokoju i cierpliwości podobno.
            Kolegów jakichś miał, ale spotykał się z nimi dwa razy w roku aż uciął kontakty, standardem było, że nie odbierał telefonu i nie odpisywał na smsy, przez co niektórzy jego dobrzy koledzy obrazili się na niego, a on ma to gdzieś, bo woli siedzieć sam w domu. Ode mnie też potrafił nie odbierać telefonu np. w weekend, bo on nie chce mnie widzieć, a okazywało się że siedział po prostu w domu. Takie akcje były normą przez ostanie pół roku związku. Rzekomo zaczął się tak zachowywać od kiedy sobie uświadomił, że nie ma dla nas przyszłości, ciekawe. Co do spraw seksualnych to robił z siebie wręcz aseksualnego, a poznałam go od innej strony, ale twierdził, że seks to zło tak jak i alkohol i potrzebny mu jak „rybie rower”, hahaha.
            Najgorsze jest to, że na zewnątrz może być postrzegany pozytywnie, bo ma łagodny przyjemny wygląd, nawet ostatnio moja sąsiadka się o niego pytała, że „taki porządny chłopak był, że jej się podobał i czemu już nie przychodzi do mnie”, strasznie mnie to wkurzyło i zdołowało, bo zaczęłam sobie wkręcać, że może faktycznie on jest dobry, tylko coś ze mną jest nie tak i nie zasługuję na niego :(
            Problemy z nim odbiły się też na moim życiu zawodowym, chodziłam do pracy zestresowana, a jak podejmowałam dwie ostatnie prace to akurat mniej więcej w tym samym czasie mnie zostawił i zaczynałam pracę w rozpaczy i samotności, to tak się robi bliskiej osobie? :( A potem jak mi nie wyszło w pracy to szydził ze mnie, że ze mną nikt nie wytrzyma i ode mnie należy uciekać – nie są to wspierające słowa raczej, jakich bym oczekiwała od mężczyzny, którego kocham, chyba prędzej od wroga…
            A przy tym wszystkim gdy np. potrzebowałam, żeby mnie gdzieś zawiózł czy pomógł w czymś to był pomocny, nie odmawiał, dlatego miałam mętlik w głowie, co to jest w końcu za człowiek, czy dobry czy zły, jak go ocenić… Oczernił mnie też do swoich rodziców, domyślam się, że zrobił ze mnie wariatkę a z siebie męczennika.
            Będąc z nim odsunęłam się też od znajomych i zostałam kompletnie sama, nawet nie mam komu się zwierzyć i pogadać, raz że wstyd a dwa, że faktycznie fizycznie nie ma komu powiedzieć, ale może jakoś dam radę, może się podniosę, w przeszłości dawałam radę to może i teraz jakoś dam… Co myślisz o tym, co napisałam wyżej?

          • Carin

            Mój mi nie mówił komplementów, twierdził że i tak jestem „zbytnio przekonana o mojej wspaniałości”, nieustannie wmawiał mi pychę, a ja tak naprawdę straciłam przy nim wiarę w siebie i poczucie własnej wartości, co odbiło się też na moim życiu zawodowym, zaczęłam mieć jakieś lęki przed ludźmi, bać się odezwać w obawie przed oceną, nigdy aż tak nie miałam, podejrzewam że to wina właśnie tego, że od dłuższego czasu tylko takie słowa o sobie słyszałam, że jestem zła i nie nadająca się. Jak rozpoczynałam pracę to bałam się, że jak mi nie wyjdzie to on mnie źle oceni.
            Można stracić wiarę w siebie a jednocześnie być pysznym? Chyba nie… Ale według niego jestem pyszna i nie nadaję się do życia. On był wychowany w zimnym domu bez okazywania uczuć, ale to go nie tłumaczy chyba? Twierdził, że nie chce mieć nic wspólnego z romantykami jak ja, a moje uczucie to choroba emocjonalna a nie miłość. Super, nie?

    • Martyna

      Jestem przerażona! Ten sam model zachowania do otoczenia faceta i te same przemyślenia z Twojej i mojej strony. Jeżeli ktoś z czytelników Kamili to teraz obserwuje to wiem, że puka się w czoło: co za baby, przecież sytuacja jest czarno-biała. Najgorsze jest to, że nie. Jak w tym siedzisz to masz klapki na oczach. Facet tak umiejętnie Tobą kręci, czeka do ostatniego momentu Twojej rozsypki emocjonalnej, później to obserwuje jakby ciągnął z tego energie i wie kiedy się wycofać, żebyś nie odeszła na zawsze(u mnie tak było). Ja jestem naprawdę w środowisku moich rówieśników ponadprzeciętnie rozgarnięta, zdyscyplinowana, komunikatywna, rozsądna (tak, dobrze napisałam- rozsądna). Ale w tej sytuacji zupełnie postradałam rozumy. Przy nim nie mogłam myśleć i mówić własnymi słowami, miałam momentami wrażenie jakbym się zatkała. Kiedy zaczynałam czasami myslec własnym rozumem miałam wyrzuty sumienia, bo te sciezki myslowe w ktore szłam on mi za wczasu wytłumaczył jako błędne. W 80% kontaktach na co dzień to ja przewodzę w relacji i rozmowie. Tu jest cały paradoks. Wszystko na odwrót. Wszystko przekalkulowane i z góry zaplanowane. Nie wiesz co jest dobre, a co złe. Nie wiesz co myślisz, co czujesz. Nastawia przeciwko bliskim, buntuje, niby wspiera, a jednocześnie zniecheca. Odbiera wiare we własne możliwości. Groch z kapustą. Cudem z tego wyszłam.

      • Carin

        Jego ulubiona powiedzenie do mnie od miesięcy to „ty nie masz rozumu”.
        Mój to się cieszy jak się nie odzywam, napisał mi wprost, że „nigdy przenigdy ze mną nie będzie”, a ostatnimi czasy rzekomo przyjeżdżał do mnie, bo mu kazałam haha według niego zmusiłam go również, by mi dał kwiatki na dzień kobiet, tak mi powiedział po fakcie. Skoro nie chciał ze mną być to po co przyjechał z kwiatkami na dzień kobiet? Tak się chyba nie robi, żeby komuś dawać nadzieję i odbierać.
        A swego czasu latał pierścionki zaręczynowe oglądać. Fałszywy człowiek i tyle :(
        Napisz coś proszę co myślisz o tym jak opisałam jego zachowania.

    • Martyna

      A z tym kolegą to identyczna sytuacja. Też był taki co pisał, dzwonił, proponował spotkanie. Zero odzewu, całkowite ignorowanie, żadnej odpowiedzi, nawet ”spadaj”. Nic. Mimo, że prób z drugiej strony było sporo

      • Martyna

        A ile czasu łącznie trwała Wasza relacja? Gdzie się poznaliście? Kto o kogo bardziej zabiegal? Spodobal Ci się od pierwszego wejrzenia? Fizycznie był w Twoim typie?

        • Martyna

          Carin, jesteś?

  9. Katarzyna

    Cześć,
    jesteśmy na kawie….hmmm….jak miło. Dziękuję za zaproszenie 😊
    * Czego żałujesz? …zapewne niczego bo cos dzieje sie po cos, trzeba tylko umiejętnie wyciągać wnioski i starać sie nie popełniać tych zamych błędów …
    …to może tak?
    * Ile godzin średnio miesiecznie pracujesz, dziennie jest to? Standartowo 8 godzin dziennie?
    * Jak duzo czasu poswięcasz na doksztalcanie się srednio miesięcznie?
    * Ile czasu poswiecasz dzieciom, srednio dziennie ?
    * Czy pracoholizm jest Ci znany czy doswiadczyłaś ?
    * Rodzice? Zapewne temat przerobiony, ale najwiekszy żal masz, miałas o co ?
    * Jak czesto chadzasz na randki z mężem ?
    * Miewasz stany ” niemocy”, niechcenia … takie depresyjki ?
    * Etyka zawodowa, manipulacja … jak znajdujesz środek?

    Łups….już minęło pół godziny ??? Za szybko ☹.
    Dziekuje za Twój czas, bylo mi niezmiernie miło.
    Do następnego zatem.
    Pozdrawiam.

  10. Kornelia

    Kamilo
    Najbardziej nurtujacym mnie pytaniem, które chciałabym Ci zadać, jest to, jakie kompetencje musiałabym nabyć, aby móc pracować z Tobą w ramach zespół RBC? Czego potrzebujesz od swoich współpracowników?
    Jestem, stosunkowo młodą osobą z wielką pasją do wspierania innych w rozwoju, ale moje wykształcenie książkowe jest raczej na średnim poziomie. Niestety, ze względów zdrowotnych, nie skończyłam studiów magisterskich (przerwałam je w połowie), choć kierunek bardzo mi odpowiadał (poradnictwo zawodowe i coaching). Co muszę zrobić, żeby pracować w zespole podobnym do Twojego, lub wręcz w Twoim zespole?
    Pozdrawiam

  11. Katarzyna

    Witaj Kamilo!
    Moje pytanie…
    Co zrobić w sytuacji kiedy niezdecydowanie, obawa przed złym wyborem paraliżuje moje działania. Dlatego też boję się zmian, choć ich tak bardzo potrzebuję. To taki irracjonalny strach przed wszelkiego rodzaju nowością, czymś nieznanym, nawet kontaktm z obcymi osobami. Z domu to niestety wyniosłam razem z poczuciem niskiej wartości i braku wiary we własne możliwości.Co mogę w tej kwestii zrobić, jakie działania podjąć aby odważyć się na działanie, nie bać się zmian. Czy wogóle można zmienić siebie, aby stać się osobą pewną siebie? Czasem czuję się jak mała dziwczynka zagubona w świecie dorosłych, gdzie każdy jest mądrzejszy i lepszy ode mnie. Staram sie nad tym pracowć oglądając Twoje nagrania. Poradź coś jeszcze… jak to ugryć.

  12. Agnieszka

    Hej Kamila,

    Chciałabym poprosić Cię o poradę jak można radzić sobie z negatywnym nastawieniem do ludzi, którzy w jakiś sposób nie wpasowują się w moje spojrzenie na świat. Sprawa dotyczy głównie obcych kultur (Azja i kraje arabskie), z którymi obcuję na codzień. Kiedyś byłam ciekawa tych różnic, dziś tylko mnie drażnią. Ludzie mijani na ulicy, współpracownicy czy znajomi, niesamowicie szybko tracą w moich oczach kiedy „przyłapię ich” na czymś co wydaje mi się głupie, zaściankowe, nielogiczne lub zwyczajnie nie fair. Nie potrafię odizolować konkretnego zachowania i ocenić zachowanie tylko oceniam całą osobę, wręcz czuję do niej później niechęć. Przykładem mogą być ludzie, którzy ukradkiem nie sprzątają po swoich pupilach na spacerze (i tym samym ryzykują bana na wyprowadzanie psów w i tak juz nieprzyjaznym im kraju); kierowcy którzy zachowują się agresywnie, nielogicznie lub prowokują niebezpieczne sytuacje (taksówkarze); koledzy z pracy którzy wyciągają nowy kubek plastikowy za każdym razem kiedy chcą napić się odrobiny wody po czym wrzucają go do kosza a w sklepie pakują w reklamówkę (wciąż darmową) nawet malutkie opakowanie gumy do żucia; koleżanka która przy lunchu opowiada o domowych sposobach na leczenie homoseksualizmu u synów, biurowe „damy” które nie sprzątają po sobie zabrudzonej toalety… takich przykładów mogłabym podać więcej. Część z tych przykładów jest tematem rozmów, żartów i bolączek większości europejczyków mieszkających tutaj, niemniej ja mam wrażenie że odbieram to bardzo osobiście, nie potrafię się zdystansować, przyklejam takim ludziom łatkę i rzutuje ona później na naszej relacji.

    Na początku myślałam, że jest to kwestia poznania opinii drugiej strony, podejmowałam więc próby rozmów żeby zrozumieć ich punkt myślenia, organizowałam edukacyjne eventy w biurze, na których rozmawialiśmy o globalnym ociepleniu i prezentowaliśmy skutki naszej niechlubnej ingerencji w naturę, każdą napotkaną osobę którą złąpię na niesprzątnięciu psich odpadów staram się przekonać że robimy to dla własnego dobra – czasem to wszytko działa, zwykle jednak zderzenie kultur i różnica wartości bierze górę a ja się frustruję ponieważ nie widzę w takim działaniu kompletnie logiki. Skąd jednak mam wiedzieć, że to moja logika jest właściwa?

    O ile sytuacje prywatne mnie aż tak nie niepokoją, tak służbowo zdarza mi się poźniej w myślach oceniać z góry współpracowników, z którymi mam coś do omówienia. Może nie ma w tym nic nienormalnego, że po 6 latach mieszkania w Zjednoczonych Emiratach Arabskich stałam się rasistką? Co o tym myślisz? Jak mogłabym pomóc sobie w ignorowaniu takich zachowań?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Napisz do nas

Masz pytanie? Propozycję współpracy? Wyślij proszę wiadomość.

Wysyłanie

©2019 Rowińska Business Coaching | Regulamin | Wysyłka | Polityka cookies | Program partnerski

Personal Branding by GrandBrand GrandBrand

BEZPŁATNY EBOOK

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?